Albo w pisarzu dostrzega się wielkiego kreatora literatury, albo widzi w nim niesłusznie wyniesionego przez krytyków na szczyt intelektualistę. Dodatkowo owładniętego manią seksualną do młodych panienek i sporą dawką mizoginizmu.
Co nam Roth proponuje w pozycji „Konające zwierzę”? Oczywiście seks. Seks, który spędza głównemu bohaterowi sen z powiek. David Kepesh to podstarzały wykładowca akademicki, tuza uniwersytetu, jej duma i zaszczyt. Możemy domniemywać, że to samo alter ego Rotha, podobnie jak w każdej kolejnej jego książce. Prowadzi wygodne życie autorytetu w swojej dziedzinie, zajmuje się kulturą. Ma swój program w radiu, pisze też do renomowanych czasopism.
To pozwala mu łatwo zaskarbić sobie uwagę kolejnych roczników nowych studentów, a szczególnie studentek. Co semestr nowe ciało, bez zbędnych zobowiązań, za to w pełni zrealizowane fantazje seksualne. Aż do pewnego rocznika. Z nowym semestrem na uczelni pojawia się młoda Kubanka z dobrej rodziny z koneksjami – Consuela Castillo. Piękna, powabna, zmysłowa, ale nie tylko.
I ona zburzy spokój i pewność siebie Kepesha na przynajmniej półtora roku. Nie będzie potrafił – tak jak do tej pory – podejść do tej sytuacji bez emocji i zbędnych ceregieli. Dziewczyna będzie szarpać nie tylko libido profesora, ale także jego ego i umysł, i to w taki sposób, w jaki nie zrobiła tego żadna kobieta do tej pory. To nie będzie zwykły seks czy banalny romans, o którym zapomina się w ciągu kilku tygodni.
Co z tego wyniknie w dalszej konsekwencji i jaki będzie finał? Czy taki mizogin jak Kepesh może naprawdę kochać, czy to tylko taka gra z jego strony i wcale nie zdjął swojej maski? Po rozwiązanie tych zagadek odsyłam do treści książki. Pozycja nie jest zbyt obszerna. Niecałe 200 stron, a z pewnością warta przeczytania, ponieważ Philipa Rotha, tak jak wyżej wspomniałam, można nie lubić, ale jego diagnozy dotyczące związków i generalnie życia uczuciowego są zawsze niezwykle frapujące. Ostatecznie są to przemyślenia klasyka literatury amerykańskiej, a nie bonmoty pierwszego z brzegu harlequinu. Są trochę podobne do tych, które stawia Francuz Houellebecq, który stoi na straży opinii, że starzejący się mężczyzna, tylko w jednym przypadku może mieć satysfakcjonujące życie erotyczne – jeśli jest bogaty i wpływowy. Tak jak Roth. Ups, przepraszam tak jak profesor Kepesh.
Polecam gorąco.
Natalia M. Kamińska
(natalia.kaminska@dlalejdis.pl)
Philip Roth, Konające zwierzę, Wydawnictwa Literackie, Kraków 2016
Komentarze