Fabuła opiera się na popularnym w literaturze romantycznej motywie zaaranżowanego małżeństwa. Everly, bohaterka o spokojnej, wyważonej osobowości, zostaje zmuszona do ślubu z Declanem Hardym – władczym, pewnym siebie miliarderem i byłym sportowcem, który uosabia wszystko, czego Everly w życiu unika. Punkt wyjścia jest prosty: aby odziedziczyć swoje udziały w rodzinnym imperium fitnessu i hotelarstwa, oboje muszą zawrzeć małżeństwo – na rok, pod czujnym okiem klauzul testamentowych.
Relacja pomiędzy bohaterami rozwija się według sprawdzonego wzoru: od niechęci, przez przymusową bliskość, po coraz silniejsze emocje, które trudno już odgrywać. Rose sprawnie kreśli dynamikę między Everly i Declanem – pełną złośliwości, wzajemnego przyciągania, niepewności i napięcia seksualnego. Autorka dobrze radzi sobie z pisaniem dialogów – są one żywe, chwilami cięte i zabawne, co dodaje lekkości i przyjemności z lektury.
Wartością dodaną tej historii jest wprowadzenie poważniejszych wątków. Przeszłość Everly, związana z przemocą emocjonalną, zostaje zarysowana subtelnie, ale wystarczająco, by dodać postaci głębi. To dzięki takim elementom bohaterka jawi się nie tylko jako romantyczna figura, ale też jako osoba walcząca o własną tożsamość i niezależność. Mimo wszystko to właśnie Everly, bardziej niż jej partner, staje się emocjonalnym centrum tej historii – jej rozterki, niepewność i próby zachowania kontroli nad własnym życiem wybrzmiewają najmocniej.
Jednak „Między zobowiązaniem a zdradą” nie ucieka od typowych słabości współczesnych romansów. Fabuła, choć dynamiczna, jest przewidywalna, a niektóre zwroty akcji wydają się zbyt teatralne lub mało wiarygodne – jak chociażby sam motyw testamentu, który staje się głównym pretekstem fabularnym. Problemem może być również dominacja scen erotycznych, które z czasem przytłaczają narrację. Choć są napisane sprawnie, ich nadmiar sprawia, że emocjonalny rozwój relacji zostaje chwilami zepchnięty na dalszy plan, a napięcie fizyczne przysłania bardziej subtelne aspekty związku.
Styl autorki jest lekki, przystępny i atrakcyjny dla współczesnego czytelnika – to proza, która nie wymaga wielkiego zaangażowania, ale oferuje szybkie wejście w świat luksusu, silnych emocji i relacji z pogranicza miłości i gry o władzę. Postacie drugoplanowe, choć mniej rozwinięte, dodają historii kolorytu – szczególnie przykuwają uwagę Izzy i Dom, którzy być może zyskają więcej miejsca w kolejnych tomach.
„Między zobowiązaniem a zdradą” to typowy romans z gatunku „guilty pleasure” – idealny na wieczór, kiedy szukamy odprężenia, a nie literackiej powagi. Nie jest to powieść, która zaskakuje nowatorstwem czy subtelnością, ale dzięki intensywności emocji i charakterystycznym bohaterom, potrafi wciągnąć i utrzymać uwagę.
Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)
Shain Rose, „Między zobowiązaniem a zdradą”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2025.
Komentarze