„Miłość przez przypadek” – recenzja

Recenzja książki „Miłość przez przypadek”.
„Miłość przez przypadek” to lekka i urocza historia o nieplanowanym uczuciu, które pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy. Idealna propozycja na romantyczny wieczór z książką.

Kto mnie zna, ten wie, że dobre romansidło cenię bardziej niż lody sernikowe (a uwierzcie, że to miłość niemal bezgraniczna!). Kiedy więc trafiam na historię, która porywa od pierwszej strony, robię dokładnie to, co każda szanująca się czytelniczka: obiecuję sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, by po chwili odkryć, że jest środek nocy, a ja wciąż nie odłożyłam książki. Dokładnie tak było z powieścią „Miłość przez przypadek” Weroniki Górskiej Tojaver.

Poznajemy Charlie Moore – dwudziestojednoletnią dziewczynę, która przeprowadza się do Sky City, by w końcu zawalczyć o siebie i swoje marzenia. Już na starcie los funduje jej scenę godną najlepszej komedii romantycznej – poznaje sąsiada w sposób… cóż, mało elegancki. Szybko jednak okazuje się, że przystojny nieznajomy zza ściany to nie tylko sąsiad, ale i jej nowy szef w wydawnictwie.

Między Charlie a Ethanem iskrzy od pierwszej sekundy. Nie znajdziecie tu jednak przesłodzonej, cukierkowej relacji. To więź, która rozwija się naturalnie – z lekkim dystansem, szczyptą ironii i potężną dawką chemii. Żadne z nich nie planowało wielkiego uczucia, ale życie często pisze własne scenariusze, nie czekając na naszą aprobatę.

Oczywiście nie ma romansu bez komplikacji. Na horyzoncie pojawia się były chłopak Charlie – i nie jest to typ, którego da się zbyć wzruszeniem ramion. Jego obecność wprowadza realne napięcie i przypomina, że przeszłość potrafi wrócić w najmniej odpowiednim momencie.

To, co kupiło mnie całkowicie, to narracja prowadzona z dwóch perspektyw. Dzięki temu śledzimy wydarzenia oczami Charlie i Ethana, oglądając te same momenty z różnych stron. Uwielbiam tak zaglądać bohaterom do głowy – to trochę jak podglądanie filmu z dwóch kamer jednocześnie, tylko z o wiele większym ładunkiem emocji.

Książka jest dość krótka i, nie oszukujmy się, momentami przewidywalna. Ale w tym gatunku to nie wada. Autorka pisze z ogromną swobodą, jej język jest lekki, a opisy działają na wyobraźnię. I choć zdarzają się drobne potknięcia – jakaś literówka czy powtórzenie – zupełnie nie psuje to frajdy z lektury.

„Miłość przez przypadek” to historia, która nie udaje niczego, czym nie jest. Nie sili się na wielką literaturę, za to daje to, co w romansach najcenniejsze: szczere emocje, bohaterów, którym kibicujemy z całego serca i czas spędzony z czystą przyjemnością. To idealna lektura na wieczór, gdy chcesz odciąć się od rzeczywistości i uwierzyć, że jeden przypadek może zmienić wszystko.

Katarzyna Chober

Weronika Górska TOJAVER, „Miłość przez przypadek”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat