"Miłość w czasach zagłady" - recenzja

Recenzja książki "Miłość w czasach zagłady".
Skrywana, rodzinna tajemnica nagle odkrywa swe oblicze i pozwala dotrzeć do swoich korzeni oraz zrozumieć siebie!

Akcja powieści "Miłość w czasach zagłady" rozpoczyna się w czasach współczesnych w Stanach Zjednoczonych. Wszystko zmienia się, gdy Martha, matka bohaterki, którą poznajemy na pierwszych stronach powieści, znika bez śladu udając się do Rzymu. Jej córka Felicity podąża za nią i wspólnie odkrywają tajemnicę przeszłości swojej rodziny, a przez jej meandry prowadzi je pamiętnik pozostawiony przez seniorkę rodu. Zmarła matka jednej i ukochana babcia drugiej żyła w mrocznych czasach II wojny światowej, gdzie wybór między dobrem i złem był tożsamy z życiem, bądź śmiercią. Tak przenosimy się do międzywojennych Niemiec, widząc dochodzenie do władzy Hitlera i zmiany jakie zachodzą w społeczeństwie: strach, agresję, niepewność. Na tle tych wydarzeń śledzimy losy małżeństwa: Elizabeth - znanej śpiewaczki i Gustawa - lekarza o żydowskim pochodzeniu, oraz ich dwójki dzieci: Debory i Wolfganga. Los nie jest dla nich łaskawy, a życie zmusza do dokonywania trudnych wyborów, które zawsze mają konsekwencje.

Większość stron zapełnia opowieść o perypetiach Debory, która z niewinnego dziecka przeistacza się w żądną zemsty kobietę. Książka napisana jest przystępnym językiem, tło historyczne jest jasne, choć czasami historia wydaje się zbyt uproszczona, a podział na dobrych i złych jest zbyt oczywisty. Świat przecież nie jest czarno-biały, więc odcienie szarości byłyby wskazane zwłaszcza, że mieszamy literacką fikcję z autentycznymi, historycznymi wydarzeniami i postaciami. Hanni Münzer sprawnie operuje słowem, więc lektura jest prawdziwą przyjemnością, choć mnie odrobinę irytowała naiwność pewnych sytuacji: przykładowo włączenie do ruchu oporu trzpiotowatej i ledwo poznanej 17-latki, czy bezkarne działania szmalcowników w biały dzień w centrum miasta. Nie jest to jednak książka historyczna, więc nie mogę mieć o to pretensji. Martwi mnie tylko fakt, że niektórzy mogą sobie wyrobić zdanie na tematy historyczne, czytając fikcyjną powieść obyczajową, osadzoną w danym czasie, miejscu i podczas określonych wydarzeń.

"Miłość w czasach zagłady" to opowieść o miłości, poświęceniu, okrucieństwie i barierach, które stawiane są przez trudną przeszłość. Zwolennicy opowieści obyczajowych z elementami romansu i thrillera z nutą mroku odnajdą w tej lekturze swój ideał. Wojna jest okrutna, rozdziela rodziny, zabiera bliskich i pozostawia otwarte rany, bo "na wojnie nie marnuje się nic, poza ludzkim życiem": smutne, ale jakże prawdziwe!

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Hanni Münzer, "Miłość w czasach zagłady", Kraków, Insignis Media, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat