Cudem jest wszystko to, czego nie można naukowo udowodnić i wyjaśnić. Moim zdaniem cudem może być uśmiech bez powodu albo poczucie całkowitego zadowolenia z życia. Gabrielle Bernstein w swojej książce „Możesz czynić cuda” uczy, co zrobić, by zostać cudotwórcą własnego życia.
Szklanka do połowy pełna może być jedynie wtedy, kiedy patrzymy na daną sprawę przez pryzmat miłości, a nie strachu. Brzmi banalnie, ale mało kto wie czym właściwie jest taki strach. Dla przykładu, dlaczego niektórzy są opryskliwi na grzecznościowe uwagi innych? Nieprzyjemne odzywki względem osoby, która je upomina z jakiegoś powodu kierowane są najczęściej strachem przed odrzuceniem, obawą przed zranieniem z drugiej strony. To podświadome reakcje obronne człowieka. Życie ludzkie przepełnione jest strachem, co wypiera miłość. To drugie uczucie z kolei, podobno najsilniejsze na świecie, jest w stanie pomagać człowiekowi w dokonywaniu codziennych cudów. Nie chodzi tu już tym razem o zwykły uśmiech, a coś więcej. Kiedy zrozumie się potęgę prawdziwej, wszechmocnej miłości można uzdrawiać swoje ciało poprzez umysł. Innymi słowy, koniec z chodzeniem do lekarza, koniec z tabletkami i syropami. Brzmi niezwykle, ale ponoć jest wykonalne. Według autorki, kiedy zastąpi się strach miłością, to dokona się prawdziwego cudu i zacznie żyć w pełni szczęśliwie.
Zdaję sobie sprawę, że te wytyczne mogą przypominać nieco teorie wyciągnięte wprost z sekty, ale kiedy przeczyta się całą książkę, to można skleić to w całość, co da jasny obraz zamysłu autorki. Cała koncepcja opiera się na 3 komponentach, czyli wdzięczności, przebaczeniu i miłości. Najbardziej zaintrygował mnie ten drugi, czyli przebaczenie. Wydaje się prostą sprawą, ale tak naprawdę niemoc wybaczenia komuś może blokować zupełnie możliwość dalszego życia w spokoju ducha. Bez przebaczenia nie ma wyzwolenia od złości, gniewu, trosk, agresji, nerwów i innych negatywnych i często podświadomych emocji, które zatruwają nam życie. Uważam, że fragmenty o przebaczeniu są najważniejszymi i najciekawszymi z całej książki.
W książce „Możesz czynić cuda” rozpisany jest plan na 40 dni ćwiczeniowych. Polegają one dosłownie na ćwiczeniu umysłu, czyli krótkich afirmacji i przekonań życiowych, żeby pozostawić w sobie tylko pozytywne emocje. W każdym z 6 tygodni ćwiczymy wszystkie 3 komponenty lub ich różne odłamy i wprowadzamy krok po kroku w życie, co ma finalnie uczynić nas cudotwórcami własnego życia. Nie jestem wielbicielką literatury przekonującej do porzucenia medycyny i wszelkich udogodnień współczesnej cywilizacji na rzecz polegania na swoim umyśle. Niestety, momentami wydaje się, że autorka przekonuje do tego co nie jest zbyt rozsądne. Osobiście uważam, że niektóre rozdziały czy fragmenty są niesamowicie motywujące, dające nadzieje i chęć do działania. Są na tyle rzeczowo napisane, w dodatku poparte solidnie wskazówkami jak działać, że warto dla nich przeczytać tę książkę. Osobom twardo stąpającym po ziemi, wierzącym tylko w medycznie uzasadnione wyzdrowienie nie polecam tej książki. Jeśli jednak wśród nich znajdą się osoby chcące poszerzyć horyzonty i zaczerpnąć odrobinę pozytywnego nastawiania do życia, z przyjemnością mogę ją zarekomendować.
Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)
Gabrielle Bernstein, „Możesz czynić cuda. Od drobnych zmian do wielkich sukcesów”, Białystok, Studio Astropsychologii, 2014
Komentarze