„My” – recenzja

Recenzja książki „My”.
Kontynuacje znanych i lubianych historii bywają ryzykowne – z jednej strony czytelnik chce ponownie spotkać bohaterów, których polubił, z drugiej obawia się powtórki schematów albo utraty świeżości.

Autorki prowadzą nas przez dalsze losy hokejowej gwiazdy i jego partnera, tym razem skupiając się na konsekwencjach, jakie niesie życie w ukryciu. Wes, debiutujący w profesjonalnej lidze, dźwiga na barkach presję kibiców i kolegów z drużyny. Jamie natomiast coraz dotkliwiej odczuwa ciężar tajemnicy i dysproporcji między ich światami.

To, co miało być spełnieniem marzeń, stopniowo zaczyna uwierać. W tle pojawia się Blake – irytujący, a zarazem uroczy kolega z drużyny, którego obecność wprowadza nie tylko humor, ale też dodatkowe napięcie fabularne.

Książka balansuje między lekkością romansu a poważniejszymi refleksjami. Z jednej strony dostajemy namiętność, cięte dialogi i humor, z drugiej – realistyczny obraz związku, w którym miłość nie wystarcza, jeśli brakuje zrozumienia i otwartości. Autorki świetnie pokazują, że relacja bohaterów, choć pełna pasji, wymaga pracy i kompromisów. Dzięki temu Wes i Jamie są tak wiarygodni, bo ich związek nie jest cukierkowy, ale prawdziwy, z momentami zwątpienia i chwilami, gdy jeden z nich jest gotowy zrezygnować.

Ogromnym atutem książki są postacie drugoplanowe. Drużyna Wesa działa jak kolorowe tło, wnosząc energię i humor, a Blake w krótkim czasie kradnie serca czytelników. Równie mocno porusza relacja Jamiego z jego mamą, która jest pełna ciepła i akceptacji, co stanowi kontrapunkt dla obaw bohaterów związanych z opinią publiczną.

„My” to opowieść o dojrzewaniu do bycia sobą, o sile uczuć wystawianych na próbę i o tym, że szczęście wymaga odwagi. Kennedy i Bowen ponownie udowadniają, że potrafią pisać historie, które wzruszają, bawią i angażują. Zakończenie daje satysfakcję, a jednocześnie pozostawia wrażenie, że śledziliśmy nie tylko romans, ale i opowieść o miłości z krwi i kości – takiej, którą mogliby przeżywać ludzie z sąsiedztwa.

Dla fanów „On” to lektura obowiązkowa, dla miłośników romansów sportowych – jedna z lepszych pozycji w gatunku. Emocje gwarantowane.

Dominika Poroszewska
(dominika.poroszewska@dlalejdis.pl)

Elle Kennedy, Sarina Bowen, „My”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat