Na wstępie muszę zaznaczyć, że „Na krawędzi otchłani” to moje pierwsze spotkanie z Bernardem Minierem. Doszły mnie słuchy, że to książka poniżej jego możliwości pisarskich. Jeśli tak, to wprost nie mogę się doczekać nadrobienia książkowych zaległości od tego autora.
Moira, młoda Francuzka, przyjeżdża do Hongkongu, gdzie ma rozpocząć pracę w firmie Ming. To stanowisko jest jak spełnienie zawodowych marzeń – nowoczesna firma inwestuje niepoliczalne środki finansowe w rozwój technologiczny. Dość szybko jednak okazuje się, że uśmiechy pracowników, sielanka i dobrobyt to jedynie fasada, za którą czai się coś nieuchwytnie przerażającego. Moira nie czuje się bezpiecznie – z dala od domu i wszystkiego, co tak dobrze znała, nie ufa nikomu. Równocześnie w Hongkongu prowadzone jest śledztwo w sprawie brutalnych zabójstw. Młody policjant, zaangażowany w sprawę, ma swoją, dość naciąganą teorię, że Ming jest w jakiś sposób powiązane z bestialskimi morderstwami. Nie ma tylko jak udowodnić swojego podejrzenia.
W tej książce chyba najbardziej zwraca uwagę dopracowana i genialnie wciągająca fabuła. Nie wiadomo kiedy, trochę podstępnie, a już na pewno na własne życzenie, jesteśmy wciągnięci w ten świat, w którym rządzi technologia, w którym ludzkie żądze pozbawiają jakichkolwiek hamulców. „Na krawędzi otchłani” to powieść sensacyjna, z gęstą pajęczyną oskarżeń i podejrzeń, utkaną po to, by zwodzić czytelnika, przyciągać i odpychać od rozwiązania.
Mroczna atmosfera książki, pełen niepokoju klimat, który szybko udziela się czytelnikowi, to jedne z najmocniejszych punktów tej powieści. Książka zaskakuje, a jednocześnie nie wymaga od czytelnika wytężenia umysłu. Wystarczy dać się ponieść fabule i tej historii.
Po lekturze tej książki wróciłam raz jeszcze do samego początku, do krótkiego wstępu – kilku słów od autora. I tam, to pierwsze zdanie, które nabiera nowego znaczenia już po przeczytaniu tej historii: „Wszystkie technologie, o których wspominam w tej książce, istnieją bądź są obecnie rozwijane”. Bernard Minier przygotował się do tej książki, sporo miejsca poświęcając opisom rozwiązań technologicznych, których rozwoju nie da się już zatrzymać. I to czyni tę książkę nie tylko aktualną, ale i bardziej przerażającą. Jak to, że obecnie korzystamy z internetu, mediów społecznościowych, GPSów, sztucznej inteligencji, może się później obrócić przeciwko nam?
„Na krawędzi otchłani” Bernarda Miniera z pewnością doskonale sprawdzi się jako prezent pod choinkę. Nie tyko dla fanów autora.
AP
(biuro@dlalejdis.pl)
Bernard Minier „Na krawędzi otchłani” Wydawnictwo Rebis, Poznań 2019
Komentarze