Wizja przekształcenia upadłego ośrodka wczasowego w fińsko-florydzki kurort jest o krok od spełnienia, gdy nagle w pobliskiej willi zostają odkryte zwłoki niezidentyfikowanego mężczyzny. Właścicielka budynku utrzymuje, że nie ma z morderstwem nic wspólnego; wiarygodnych, czy w ogóle jakichkolwiek świadków brak; śledztwo policji tkwi w martwym punkcie. Ostatnią deską ratunku ma być detektyw z Helsinek, który pod przykrywką w postaci nauczycielskiego urlopu otrzymuje zadanie wtopienia się w miejscową społeczność i odkrycia jej najgłębszych sekretów.
Wszystkich, którzy chcieliby w tym momencie powiedzieć „ale to już było”, należy poinformować, że „Najgorętsza plaża w Finlandii” to nie czysty kryminał, ale również komedia. Zwykle w książkach z dreszczykiem elementy humorystyczne są ograniczane do minimum, czyli ripost i ironicznych uwag mających na celu podkreślenie bystrości postaci. Ewentualnie możemy wybuchnąć śmiechem, próbując ogarnąć coraz bardziej naginające logikę działania głównych bohaterów. Tym razem mamy do czynienia z pełnokrwistą mieszanką gatunkową, której nie wiedzieć czemu nie ma za wiele w literaturze, więc już za sam pomysł sięgnięcia po taki miks należy się pochwała.
Fiński, depresyjno-stoicki, jeszcze bardziej absurdalny niż angielski i zarazem równie czarny, co skandynawski humor miałam okazję poznać w wielu filmach i serialach. Doświadczenie to utrwaliło we mnie przekonanie, że Finowie potrafią przekształcić w żart nawet tragiczną sytuację, dlatego też byłam bardzo ciekawa, jak ich podejście sprawdzi się w wydaniu książkowym. W wersji Anttiego Tuomainena wypadło moim zdaniem średnio. Jest sporo udanych dialogów, są prawdziwe perełki jak scena z Brucem Springsteenem, czy też wyciąg z kartoteki nieudolnego kryminalisty („Próba kradzieży kurtki puchowej, którą upchnął z przodu w dresowych spodniach”), ale jest tu zdecydowanie za dużo wpychanych niemalże bez umiaru sprośności i znienawidzonych przeze mnie kloacznych żartów, abym mogła dać wyższą ocenę. Zupełnie nie przypadła mi też do gustu, jakby wyjęta z innej powieści, końcówka.
Niemniej książka wciąga, a autor umiejętnie steruje bohaterami, aby zapewnić nam dobrą porcję rozrywki, chociaż wydaje mi się, że osoby niezaznajomione ze specyficzną fińską narracją mogą narzekać na fakt, iż przez większość czasu niewiele się dzieje. Sekret tkwi w tym, że ta cisza przed wciąż nienadchodzącą burzą jest celem samym w sobie. To nie jest historia pełna geniuszy zła i ścigających ich ultrawytrwałych stróżów prawa. Jeśli już trzeba by ją ująć w taki ramy, to mamy do czynienia z niekoniecznie lotnymi przestępcami, wrzuconymi w niecodzienne sytuacje osobami postronnymi i policjantem, któremu naprawdę przydałby się prawdziwy urlop.
Mimo wyżej wymienionych uwag książkę Anttiego Tuomainena mogę z czystym sercem polecić wszystkim, którzy w obecnej, wyjątkowo nieciekawej sytuacji, szukają podszytego humorem powiewu świeżości w kryminalnym gatunku.
Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)
Antti Tuomainen, „Najgorętsza plaża w Finlandii”, Inowrocław, Wydawnictwo Albatros, 2020 r.
Komentarze