W tej historii najpierw pojawia się on. Filip. Szef i właściciel, a wkrótce – być może – także święty Mikołaj albo ktoś, kto spełni marzenia pewnego chłopca. Potem będzie ona. Natalia. Młoda, samotna matka, która spłaca długi byłego męża, wychowuje syna i ledwo wiąże koniec z końcem pracując jako kelnerka w restauracji. I jest też Kuba, syn Natalii, a jednocześnie chłopiec, który ma konkretne marzenie do spełnienia. Chce blok i kredki, bo wtedy mógłby robić rysunki dla mamy. Tylko tyle.
Właśnie owo dość nieoczekiwane marzenie, jakie trafia na biurko Filipa, to początek historii bogatego biznesmena i kobiety, która co prawda nie ma pieniędzy, ale za to ma w sobie mnóstwo miłości. Głównie do syna. Dla niego zrobi wszystko, co oznacza, że będzie znosić także molestowanie w pracy. Gdy pojawia się Filip z prezentem dla Kuby - właściwie się nie ucieszy, wręcz przeciwnie: uzna podarunki (bo na kredkach się nie skończy) za wyjątkowo nietrafione. A mimo to powie, że syn marzy o…butach. Firmowych. Nie o komputerze, smartfonie, grach, tylko o butach.
Historia tej dziwnej znajomości będzie się układać jak sinusoida. Kobieta z dzieckiem będzie miała w sobie coś pociągającego, co sprawi, że biznesmen będzie chciał wiedzieć o niej więcej, z różnych powodów. A że okres jest mocno świąteczny, to będą zakupy w sklepach, kolacje i spotkania wigilijne, ale i pobicia czy oddawanie prezentów.
Cała historia sprawia wrażenie, jakby pojawili się w niej bohaterowie, którzy nie pasują do rzeczywistości, w której muszą się odnaleźć. Filip ze swoim wypasionym samochodem nie pasuje do biednej dzielnicy, w której mieszka Natalia. Natalia z Kubą chyba nie do końca pasują do świata, w którym liczą się pieniądze i bezwzględność, jaką od czasu do czasu prezentuje Filip. Mimo że te światy wzajemnie się wykluczają, to jednak jest jakaś nikła szansa, aby naszym bohaterom udało się odnaleźć w jakimś lepszym miejscu.
I choć to dość oklepane, to „(Nie)przegrany zakład” pokazuje, że pieniądze szczęścia nie zapewniają, choć z pewnością ułatwiają życie. Dla równowagi - można żyć biednie, ale za to w zgodzie ze sobą i wyznawanymi przez siebie przekonaniami. Jedno jest wspólne i dla biednych, i dla bogatych: dla swoich najbliższych zrobią wszystko.
Natomiast ciekawskich, którzy chcą wiedzieć, czy Filip i Natalia nie rzucą się sobie do gardeł, odsyłam do książki. Dość szybko dacie się porwać magii świąt i prezentów, które czekają na każdego. Tylko warto dokładnie określić, czego chcemy, nie tylko od Mikołaja. A później…można się już tylko cieszyć z prezentu, zamiast kręcić nosem, że jest za drogi i nie za bardzo „w naszym stylu”.
Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)
Weronika Tomala, „(Nie)przegrany zakład”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, wydanie I, Poznań, 2020
Komentarze