„Ocal mnie” – recenzja

Recenzja książki „Ocal mnie”.
On nie wie, czym jest miłość – uznaje tylko zabawę. Ona poznała smak prawdziwego uczucia i straty. Czy Cage i Eva mają szansę połączyć swoje światy?

Cage to typowy niegrzeczny chłopak – nie uznaje związków, prawdziwych uczuć, liczą się dla niego tylko zabawa, alkohol i przygodny seks. Jego ostatnią szansą na utrzymanie stypendium sportowego i odpracowanie swoich win jest spędzenie lata na wsi i praca w gospodarstwie. Nie spodziewa się, że spotka tam dziewczynę, która otworzy mu oczy na to, co w życiu jest istotne.

Eva od najmłodszych lat związana była z Joshem – chłopak był jej całym światem, to z nim przeżyła pierwszy pocałunek, z nim planowała przyszłość. Wypadek na misji w Bagdadzie zrównał z ziemią wszystkie jej marzenia i sprawił, że dziewczyna zamknęła się na nowe znajomości.

Chociaż początkowo relację Cage’a i Evy trudno nazwać chociażby koleżeńską, wraz z biegiem czasu bohaterowie zaczynają dzielić się tajemnicami i odkrywać przed sobą prawdziwe twarze. Ale czy szansa na porzucenie przeszłości i otwarcie się na nowe możliwości nie zostanie znów przez kogoś zniszczona?

„Ocal mnie” to kolejny tom serii Abbi Glines – po burzliwej historii Marcusa i Low, autorka serwuje czytelnikom powieść w podobnym tonie. Chciałoby się powiedzieć – o chłopaku po przejściach i dziewczynie z przeszłością. I nie byłoby w tym nic złego, bo Cage faktycznie wykreowany został na książkowego lowelasa, a Eva budzi sympatię swoją niewinnością, tylko że… To wszystko już było. Nie sposób cieszyć się wykreowaną historią, wiedząc według jakiego schematu będzie się ona rozwijać: bohaterowie początkowo są wobec siebie nastawieni negatywnie, z czasem się dogadują, dość szybko zdają sobie sprawę, że nie mogą bez siebie żyć, pieczętują to pójściem do łóżka, po czym pojawiają się problemy. Nie mówię, że „Ocal mnie” to zła historia – ba, czytając prolog miałam nadzieję, że to będzie coś nowego, coś, co wyłamie się ze schematu – ale to po prostu książka identyczna, jak poprzednie tej autorki. Sprawdziłaby się jako jednotomówka, natomiast jako element serii – nawet luźno powiązanej – jest zbyt przewidywalna.

Moją uwagę zwróciły w czasie lektury właściwie tylko dwa detale – niezrozumiała fascynacja Evy kolczykiem Cage’a (co nadmieniane jest w książce dobre 20 razy!) i… błędy. Cage raz stara się o stypendium w szkole dla koszykarzy, raz o stypendium baseballowe – albo jest wyjątkowo uzdolniony sportowo, albo ktoś nie zauważył subtelnej różnicy między tymi dwiema dyscyplinami.

„Ocal mnie” to historia, którą można przeczytać z przyjemnością. Pod warunkiem jednak, że nigdy wcześniej nie czytało się klasycznej historii z nurtu new adult/young adult, albo jeśli ma się ochotę na naprawdę prostą, przewidywalną, zabarwioną erotyzmem książkę „dla odmóżdżenia”.

Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)

„Ocal mnie”, Abbi Glines. Wydawnictwo Pascal, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat