„Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelna” to porywające śledztwo, które pokazuje, jak członkowie Opus Dei – ultrakonserwatywnej sekty katolickiej – forsowali swój radykalny program wewnątrz Kościoła i na całym świecie, wykorzystując do tego miliardy dolarów wyprowadzone z jednego z największych banków. Autor opisuje wstrząsającą historię pieniędzy i władzy, która rozciąga się na dekady i kontynenty. Dokumentując po raz pierwszy tajemną historię Opus Dei, reportaż śledczy stawia ważne pytania o mroczne siły kształtujące nasze społeczeństwo.
Opus Dei, czyli po łacinie „Dzieło Boże” (pełna nazwa organizacji – „Prałatura Świętego Krzyża i Opus Dei”), to instytucja założona w 1928 roku w Madrycie przez hiszpańskiego duchownego, Josemarię Escrivę de Balaguera. Obecnie działa ona w siedemdziesięciu dwóch krajach (również w Polsce). Problem w tym, że piękne idee, jak miłość, pracowitość i szczera modlitwa, to tylko fasada przykrywająca liczne skandale i kontrowersje. Dla Opus Dei przełożonym nie jest żaden biskup, arcybiskup, kardynał czy prymas. Jej członkowie odpowiadają jedynie przed papieżem, ale jak dotąd – na przestrzeni niemal stu lat – jedynym zwierzchnikiem Kościoła, który próbował okiełznać tę instytucję, był zmarły w zeszłym roku papież Franciszek. Natomiast Jan Paweł II był wielkim zwolennikiem tej sekty religijnej i to on właśnie nadał jej najwięcej przywilejów, dzięki którym mogła bezkarnie działać.
Przez ponad pół wieku hiszpański Banco Popular był jednym z najbardziej dochodowych banków świata – aż do 2017 roku, gdy nagle, z dnia na dzień, upadł. Kiedy dziennikarz śledczy Gareth Gore został wysłany, by opisać ten temat, spodziewał się kolejnej historii o nieokiełznanych, kapitalistycznych ambicjach zakończonych finansową katastrofą. Zamiast tego odkrył oszustwa, które skrywały jeden z najbardziej niesłychanych przypadków korporacyjnej kradzieży w historii. Dokonała jej grupa mężczyzn zwanych numerariuszami. Ci żyjący w celibacie i umartwiający się mężczyźni potajemnie kontrolowali Banco Popular i nadużywali swoich stanowisk, by pomóc rozszerzać wpływy Opus Dei. Korzystając z dostępu do dokumentów bankowych, relacji osób z wewnątrz oraz wypowiedzi sygnalistów z samego Opus Dei, Gore ujawnia, jak pieniądze z banku wykorzystywano do budowania potęgi organizacji i w jaki sposób z kobiet z biednych środowisk robiono darmową siłę roboczą służącą numerariuszom. Śledzi także wzrost znaczenia Opus Dei w Stanach Zjednoczonych, pokazując jego rolę w finansowaniu wielu prawicowych inicjatyw.
Nie ukrywam, że była to trudna, mocna i długa lektura. Gareth Gore konkretnie i z wielkim pietyzmem udokumentował działalność tej ultrakatolickiej sekty. Autor podjął się trudnego zadania prześwietlenia jednej z najbardziej hermetycznych organizacji świata i trzeba przyznać, że zrobił to z ogromną determinacją. Włożył w swoją publikację ogrom pracy dokumentacyjnej, przeprowadził analizę przepływów finansowych i – co najważniejsze – dotarł do żywych ludzi, których świadectwa stanowią emocjonalny kręgosłup tej książki. „Opus Dei” to reportaż, który nie pozostawia czytelnika obojętnym. Warto przeczytać, żeby zrozumieć różnicę między wiarą a religią.
Klaudia Kwiatkowska
Gareth Gore, „Opus Dei. Brudne pieniądze, handel ludźmi i skrajnie prawicowa organizacja kościelna”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.
Komentarze