„Ostatni romans Kornelii” - recenzja

Recenzja książki „Ostatni romans Kornelii”.
Powieść traktująca o pisaniu książek? Przyznacie sami, że taka koncepcja jest dość zaskakująca i intrygująca. Czy lektura takiej publikacji może sprawić przyjemność? Zaraz się o tym przekonacie.

Przyznam szczerze, że powieść Ewy Madeyskiej pod tytułem „Ostatni romans Kornelii” dość długo znajdowała się na liście książek omijanych przeze mnie szerokim łukiem. Dlaczego? Właściwie sama do końca nie wiem. Być może nie przekonywał mnie opis fabuły, a być może gdzieś podskórnie czułam, że szkoda czasu na tego typu historyjki. Na szczęście postanowiłam dać jej szansę i po raz kolejny przekonałam się, że nie należy oceniać książek nie zapoznawszy się z ich treścią. Autorka „Ostatniego romansu Kornelii” kupiła moją sympatię już na pierwszych stronach, bardzo szybko torując sobie drogę do mojego czytelniczego serca, głodnego świetnej fabuły i prawdziwych emocji. Chylę czoła, ponieważ opowiedziana w książce historia to nie tylko przysłowiowy kawał dobrej roboty, ale i istny literacki kąsek, któremu naprawdę warto poświęcić uwagę.

Kornelia to doświadczona przez życie, byłego męża i dorastającą córkę kobieta mieszkająca pod Warszawą. Mając w perspektywie szansę na rozwój swojej kariery w charakterze scenarzystki, snuje plany na przyszłość, jednak rzeczywistość postanawia pozbawić ją wszelkich złudzeń i zadrwić z niej w dość niewyszukany sposób. Główna bohaterka najpierw traci pracę w Parrot Studio, jej ukochana córka oświadcza, że postanawia mieszkać z ojcem, a właściciel mieszkania wypowiada jej nieformalną umowę najmu. Gdyby tego było mało, świeżo upieczona autorka książki musi zmierzyć się z jedną z czytelniczek, która chce pozwać ją do sądu. Przyciśnięta do muru Kornelia zgadza się na warunki postawione jej przez wydawcę. Sama zaś przeprowadza się do swojego dawnego domu w Miłowie, narażając się na konieczność zmierzenia się z przeszłością i swoją dawną licealną miłością.

Niebanalna, zabawna i wciągająca – w tych trzech słowach zamyka się kwintesencja powieści Ewy Madeyskiej. Świetna fabuła, genialna kreacja bohaterów i dialogi, które wciągają bardziej niż niejeden trzymający w napięciu film. Jako czytelnicy nie tylko kibicujemy głównej bohaterce na jej drodze do prawdziwego szczęścia (w życiu zawodowym i osobistym), ale także mamy okazję uczestniczyć w dziele tworzenia powieści. „Ostatni romans Kornelii” to idealna pozycja na jesienne wieczory – wystarczy kubek parującej kawy, ciepły koc i będziecie mogły przenieść się do fascynującego świata początkującej pisarki, rozwódki i matki.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Ewa Madeyska, „Ostatni romans Kornelii”, Dom Wydawniczy Rebis 2018



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat