„Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania” – recenzja

Recenzja książki „Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania”.
Rynek mieszkaniowy w Polsce oszalał. Ceny mieszkań powalają i coraz mniej ludzi stać na własne cztery kąty. Mimo wszystko chętnych i zdesperowanych klientów nie brakuje. To z kolei generuje liczne nieścisłości, a właściwie to patologie, o których wnikliwie pisze Bartosz Józefiak.

Zainspirowany tymi nie zawsze etycznymi zwierzeniami Bartosz Józefiak wyrusza w Polskę, by sprawdzić, jak tak naprawdę wygląda budowa naszych domów i mieszkań. Na zamkniętej konferencji branżowej, deweloperzy dzielą się patentami na to jak wycisnąć najwięcej z metra kwadratowego i z klienta. Rozmawiają swobodnie, bo nie wiedzą, że na sali jest reporter. Urzędnicy, architekci, deweloperzy, marketingowcy i budowlańcy zdradzają mu, na czym najbardziej oszczędzają, na czym (i na kim) zarabiają najwięcej, jakie robią przekręty, na jakie kompromisy chodzą najczęściej i przede wszystkim, co ukrywają przed klientami. Wszystko opisał w swoim reportażu „Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania”.

Ta książka to przerażający obraz tego, jak buduje się Polska, ale też kopalnia wiedzy dla każdego, kto chce kupić mieszkanie (i jeszcze wygodnie w nim mieszkać). Aż włos się na głowie jeży w trakcie lektury tej książki. Strach w dzisiejszych czasach kupić mieszkanie, bo jak się okazuje – może nam się zawalić na głowę. Wykonawcy oszczędzają na czym tylko się da – stosują tańsze i gorszej jakości zamienniki, byle jak podchodzą do swojej pracy, nie zważają na nieprawidłowości czy awarie. O pijaństwie na budowach nawet nie będę wspominać. A przecież odpowiedzialni są za bezpieczeństwo, a nawet i życie setek ludzi, które będą mieszkały w nowopowstałym budynku.

Na podstawie istniejących osiedli w całej Polsce, autor zdradza, co poszło nie tak w trakcie powstania osiedli. Ujawnia sekrety i pokazuje absurdy, do jakich dopuszczają się nie tylko deweloperzy, ale również urzędnicy miastowi czy architekci. Okazuje się, że coś, co jeszcze ponad dekadę temu było normalne, dzisiaj jest towarem ekskluzywnym. Mowa np. o prostych i gładkich ścianach, budowaniu osiedli na odludziu pozbawionych potrzebnej infrastruktury, parapetach zamontowanych przez dewelopera czy określonych normach wpadającego do mieszkania światła słonecznego. Dzisiaj wydaje się to elitarne. Mimo wszyscy ludzie są w stanie wydać oszczędności życia albo zadłużyć się na 30 lat, byleby za wszelką cenę dostać swój kawałek podłogi. Nawet jeśli wiedzą, jak jest naprawdę, to i tak za to zapłacą. Dlaczego więc branża budowlana ma się wysilać i dbać o takie „szczegóły”, skoro i tak mieszkanie się sprzeda?

„Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania” to dociekliwy reportaż, ujawniający hipokryzję i niewydolność branży napędzanej jedną emocją – chciwością. Autor rzuca sporo światła na temat, który od wielu lat jest na ustach wszystkich i jest szeroko krytykowany, ale przy tym – z braku wyboru – całkowicie akceptowany. Zastanawiam się, w jakim kierunku to wszystko idzie. Ludzie w akcie desperacji kupują tzw. mikroapartamenty o powierzchni 10-16 m2, ale czy w takich warunkach można na dłuższą metę żyć? To bardzo mocny reportaż, który daje do myślenia.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Bartosz Józefiak, „Patodeweloperka. To nie jest kraj do mieszkania”, Znak Litera Nova, 2024




Społeczność

Newsletter

Reklama



 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat