„Podróżny” – recenzja

Recenzja książki „Podróżny”.
Rozpaczliwa podróż po nazistowskich Niemczech.

Rok 1938. Otto Silbermann jest majętnym berlińskim kupcem, który jest o krok od wzbogacenia się dzięki intratnej umowie podpisywanej przez jego wspólnika Beckera. Co prawda, co jakiś czas docierają do niego słuchy o prześladowaniach współwyznawców, jednak Otto zdaje się nie dopuszczać myśli, że przyjdzie mu podzielić ich smutny los. W końcu biologia zadziałała na jego korzyść, pozbawiając typowo semickiej fizjonomii. Poza tym przecież ma pieniądze, więc wystarczy załatwić odpowiednie dokumenty, aby móc w otoczeniu żony i syna cieszyć się spokojem w Paryżu.

Z dnia na dzień wszelkie plany, nadzieje i poczucie bezpieczeństwa stają się słodko-gorzkim wspomnieniem. Kiedy do drzwi mieszkania pukają oddziały szturmowe, główny bohater ucieka tylnym wyjściem, nie zdając sobie sprawy, że w tej właśnie chwili jego życie zmieni się nie do poznania, a nieustająca tułaczka przeobrazi się w szarą codzienność. Silbermann rozpoczyna niekończącą się, bezcelową podróż, obserwując, jak znajome twarze odwracają się do niego plecami, a spotykani po drodze obcy mniej lub bardziej biernie przyglądają się losowi prześladowanej mniejszości żydowskiej.

O niezwykłości „Podróżnego” świadczy nie tylko fakt, iż musiało upłynąć 80 lat, aby książka została wydana w rodzimym kraju, gdzie wywołała niemałe poruszenie. Nie licząc początkowych dialogów, prawdę mówiąc, w miarę rozwoju akcji coraz łatwiej zapomnieć, że ten tekst rzeczywiście powstał w latach 30. i nie jest wytworem wyobraźni kogoś żyjącego współcześnie. Chyba łatwiej byłoby przyjąć, że to tylko dobrze skonstruowana fikcja, niemiecka wariacja nt. „Procesu” Kafki, czy po prostu dość płynnie posuwający się do przodu thriller osadzony w niszczącym obywateli państwie totalitarnym. Jednak wszyscy wiemy, że ta historia mogła niestety wydarzyć się naprawdę i tak też po części było. Mimo iż Ulrich Alexander Boschwitz zdołał wyjechać z Niemiec w 1935 roku, dzięki posłowiu niemieckiego wydawcy dowiadujemy, się, że w powieści nie brakuje wątków autobiograficznych.

Internowany w Anglii Boschwitz zginął w 1942 roku, próbując wrócić z Australii do owładniętej wojną Europy, więc prawdopodobnie do końca życia nie zdawał sobie sprawy, jak naiwnie mogły brzmieć niektóre pomysły Otto. Jednocześnie autor potrafił w przerażająco proroczych i zapadających w pamięci słowach przewidzieć dalszy rozwój napiętej sytuacji w świecie opętanym nazistowską retoryką – „Może chodzi o to, żeby nas najpierw ostrożnie rozebrać, a potem zabić, tak, aby nasze ubrania nie zostały zakrwawione, a nasze banknoty nie uległy uszkodzeniu; obecnie morduje się ekonomicznie.”

„Podróżny” to wartka opowieść o walce o przetrwanie w systemie stawiającym sobie za cel aresztowanie, a następnie masową eksterminację osób niepasujących do określonego wzoru. Książka przenosi nas do czasów, o których być może wielu wolałoby zapomnieć, jednak puszczenie ich w niepamięć rodzi ryzyko powtórzenia błędów przeszłości, dlatego też myślę, że jest to cenna lektura dla każdego.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Ulrich A. Boschwitz, „Podróżny”, Kraków, Wydawnictwo Znak Literanova, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat