Pewien amerykański powieściopisarz William Somerset Maugham powiedział, że: „przy pisaniu powieści obowiązują trzy zasady: niestety nikt nie wie jakie”. Prawda jest taka, że nie każdy może pisać, ta zasada jednak nie dotyczy Roberta Małeckiego, który widocznie zna trzy magiczne zasady. Porzuć swój strach to kontynuacja pierwszej części serii kryminalnej będącym mocnym debiutem (Najgorsze dopiero nadejdzie). Oczekiwania były niezwykle wysokie po interesującym początku. Bo trudno napisać coś równie dobrego, jednak Robert Małecki zna receptę. I tu pojawia się znów postać Marka Benera, który poszukuje swojej zaginionej żony Agaty i jednocześnie prowadzi egzystencję składającą się na pracę w gazecie, przelotne romanse i niezdrowe jedzenie połączone z różnymi dawkami alkoholu. Zostaje zaangażowany przez miejscowego biznesmena, Żelaznego do odnalezienia córki, Moniki. Jednak każdy coś ukrywa w tej sprawie, nawet ojciec, a Bener sam musi dojść do prawdy Poszukiwania w pewnym momencie łączą się z dawną sprawą zaginięcia żony dziennikarza, Agaty. Przez to wracają dawne wspomnienia, ich wspólne, intymne chwile. Marek uwiadamia sobie jak puste jest jego życie od kiedy zaginęła Agata. Nie tylko poszukuje zaginionej maturzystki, ale również musi się zmierzyć z własnymi demonami przeszłości. Równolegle swoje prywatne śledztwo prowadzi Aldona, koleżanka z toruńskiej redakcji. Ona z kolei ma nadzieję, że „afera hazardowa” będzie jej przepustką do warszawskiego, dziennikarskiego świata. Wszystko dzieje się w urokliwym Toruniu, z uwzględnieniem specyficznego miejskiego tła, z opisem ulic, klimatu i kolorytu.
Wątki są prowadzone równolegle, a krótkie rozdziały są wielką zaletą, zanim wątek zostanie rozwinięty, czytelnik zostaje z mnóstwem pytań bez odpowiedzi. Wszystko jest zbudowane w sposób misterny, ciekawy, wręcz filmowy, nie pozwalający na luki w wydarzeniach, a każde zdarzenie jest potrzebne, bo w sposób niewymuszony przykuwa uwagę. Porzuć swój strach to napisany lekko, ale inteligentnie intrygujący kryminał, z wyrazistymi, mocnymi postaciami. Niestety, czasem ma się wrażenie, że polskie kryminały i niecenzuralne słowa są nierozerwalne, dla wzmocnienia efektu. Jedynie przekleństwa odmieniane na różne sposoby psują cały efekt - bez tego książka byłaby świetna! Kolejnym atutem jest postać Marka Benera - typa samotnego indywidualisty, poszukującego prawdy na własną rękę. To bez wątpienia męski, charakterny i inteligentny mężczyzna. Trudno go nie lubić, uwzględniając nawet jego dziwactwa. Niezwykle ożywczą postacią jest także Aldona, która reprezentuje typ ambitnej, młodej i odważnej dziennikarki.
Wszystko, co powinno być w rasowym kryminale, można i tu znaleźć. Oprócz fantastycznie skonstruowanej zagadki, wyjątkowych, mocnych postaci, jest także akcja - pościgi, porwanie, afera hazardowa, kopanie grobów. Oprócz tego jest jeszcze druga strona: samotność Benera, tęsknota za żoną i pretensje do samego siebie za brak postępów w śledztwie. A wszystko okraszone klimatycznymi tekstami piosenek zespołu Dżem.
Chwilami ma się wrażenie czytania bardzo dobrego materiału na film - jeśli kiedykolwiek zostanie zrealizowany, może powstać coś na miarę Belfra czy wciąż niedocenianego serialu Glina. W końcu pojawił się świeży, mocny i niezwykle ciekawy głos w sprawie polskiego kryminału. Polecam i czekam niecierpliwe na trzecią część.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Robert Małecki, Porzuć swój strach, 2017, Wydawnictwo Czwarta Strona, Poznań.
Komentarze