Randkowanie w dzisiejszych czasach to sport ekstremalny, często nawet prawdziwe pole minowe. Jedna zła decyzja może skończyć się złamanym sercem, a w najgorszym wypadku wyczyszczonym do zera kontem bankowym. Żyjemy w czasach, w których poznawanie osób na żywo powoli odchodzi w niepamięć. Dzisiaj bez Tindera i innych aplikacji randkowych nie da się obejść. Dla niektórych to jedyna możliwość poznania drugiej osoby.
Jednak randkowanie przez aplikacje to nie tylko motyle w brzuchu, ale przede wszystkim niekończąca się gra, która może zakończyć się manipulacją, ghostingiem czy perfidnym oszustwem. Sylwia Bobińska w swojej książce „Prawo do szczęścia. Miłość w erze swipingu”, bazując na licznych wywiadach i własnych doświadczeniach, odkrywa tajemnice Tindera i innych aplikacji, pokazując, jakie niebezpieczeństwa czyhają tam na każdego z nas.
„Prawo do szczęścia. Miłość w erze swipingu” to szczera i pełna emocji opowieść o aplikacjach randkowych i randkowaniu w XXI wieku – pełnym obietnic, niebezpieczeństw i red flags. Autorka demaskuje najczęstsze oszustwa i manipulacje, ale z drugiej strony daje czytelnikom narzędzia, by chronić swoje serce oraz konto bankowe. Opisuje wiele przypadków, z którymi można mieć styczność na aplikacjach randkowych, m.in. z żołnierzem, przedsiębiorcą w opałach, utrzymankiem, toksycznym ekonomistą, cudzoziemcem utrzymankiem czy chorym draniem.
Ja również korzystałam z Tindera i innych aplikacji randkowych. Przyznam szczerze, że 98% moich randek zaaranżowanych przez te apki było nieudanych, delikatnie mówiąc. Z kilkoma typami, o których pisze autorka, sama miałam niestety styczność. Już od jakiegoś czasu jestem mocno zniechęcona i zrezygnowana tym, jacy mężczyźni tam są, ale po przeczytaniu tej książki jestem po prostu załamana i mocno zniesmaczona. Chyba nie ma co się łudzić, że można spotkać tam kogoś wartościowego, kto faktycznie chce prawdziwego związku. Trudno mi też uwierzyć, że kobiety są albo takie naiwne, albo po prostu głupie, że dają się oszukać i wiążą się z chodzącą red flagą. Wydaje się, że zdesperowana kobieta jest w stanie zrobić wszystko, byleby stworzyć związek – nie jest ważne, że z oszustem czy kłamcą. Mnie natomiast się wydaje, że lepsza jest jednak samotność.
Korzystanie z aplikacji randkowych wymaga dzisiaj wiedzy i doświadczenia. Trzeba umieć rozpoznawać i omijać oszustów romantycznych, umiejętnie demaskować narcyzów i pospolitych krętaczy. Książka Sylwii Bobińskiej „Prawo do szczęścia. Miłość w erze swipingu” jest poniekąd poradnikiem, jak uchronić się od toksycznych świrów czyhających na nieświadome kobiety. Z drugiej jednak strony jest to opowieść o sile kobiet, które mimo złamanych serc odnajdują w sobie odwagę, by iść dalej i budować zdrowe relacje. Tę książkę powinna przeczytać każda kobieta, niezależnie czy jest singielką, czy ma partnera.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Sylwia Bobińska, „Prawo do szczęścia. Miłość w erze swipingu”, BookEdit, 2025.
Komentarze