„Schizofrenia uczuć” – recenzja

Recenzja książki „Schizofrenia uczuć”.
Subtelna, bolesna i piękna historia o zmaganiu się z przeszłością, o samotności i o tym, jak jedno spotkanie może odmienić los dwojga ludzi.

„Schizofrenia uczuć” to książka, która od pierwszych stron wciąga w świat, gdzie ból nie znika, tylko zmienia formę, a młodość próbuje oddychać mimo ciężaru przeszłości. To historia delikatna i jednocześnie bolesna, napisana z dużą uważnością na emocje, słowo i ciszę między zdaniami.

Zachwyciła mnie lekkość pióra autora i jego językowa odwaga. Jest tu dużo zabiegów stylistycznych, metafor i obrazów, które nie są ozdobnikami, ale nośnikami emocji. Do tego Kraków – miasto pokazane nie jako turystyczna pocztówka, lecz przestrzeń pamięci, ran i wewnętrznych monologów. Spacerując z bohaterami jego ulicami, miałam wrażenie, że każde miejsce niesie w sobie jakiś ciężar, jakiś niedopowiedziany ślad.

Leopold, główny bohater, zapisuje swoją trudną historię na kartach powieści, jakby próbował nadać sens temu, co przez lata było tylko chaosem i bólem. Gdy oddaje tekst swojej profesorce, ten moment ma w sobie ogromną intymność – to nie jest zwykła prośba o opinię, ale akt odsłonięcia się, pokazania najdelikatniejszych warstw siebie. I właśnie wtedy pojawia się Alicja – przebojowa i bardzo ciekawska. Zauważa Leopolda na sali wykładowej i postanawia zajrzeć za mur, który on tak starannie wokół siebie zbudował.

To nie jest historia łatwej miłości ani romantycznego ratunku. Fasada Leopolda pęka powoli, bardzo niechętnie, pod wpływem obecności Alicji, ale pękanie nie oznacza od razu ulgi. Raczej konfrontację z przeszłością, z traumą i samym sobą. Relacja tych dwojga nie jest schematyczna – to raczej spotkanie dwóch światów, które uczą się siebie ostrożnie, momentami boleśnie.

„Schizofrenia uczuć” jest studium ludzkiej psychiki, opowieścią o cierpieniu, o mechanizmach obronnych, o tym, jak bardzo potrafimy się zamknąć, by przetrwać. A jednocześnie to książka o nadziei – nie tej głośnej i patetycznej, ale cichej, rodzącej się tam, gdzie wcześniej były tylko zgliszcza. Na pobojowisku wspomnień, wśród pęknięć i blizn.

To lektura, która wzrusza, boli i zostawia po sobie ślad. Nie daje prostych odpowiedzi, ale zadaje ważne pytania. I zostawia czytelnika z poczuciem, że jedno spotkanie naprawdę może coś zmienić – nawet jeśli cena tej zmiany nie jest niska.

Katarzyna Chober

Sebastian Steranka, „Schizofrenia uczuć”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat