Postać Enoli Holmes poznałam najpierw na ekranie. Kiedy kilka lat temu obejrzałam film z jej udziałem, od razu przypadła mi do gustu. Być może dlatego, że od dziecka pochłaniałam wszystko, co miało związek z zagadkami kryminalnymi. Przez długi czas byłam przekonana, że w przyszłości zostanę kryminologiem, więc seriale detektywistyczne, książki o śledztwach i tajemniczych przestępstwach „połykałam” bez opamiętania.
Tym razem sięgnęłam po komiksową adaptację powieści Nancy Springer i bardzo szybko przypomniałam sobie, dlaczego tak polubiłam młodszą siostrę Sherlocka Holmesa. W dziewiątym tomie Enola dowiaduje się o tajemniczym zaginięciu redaktora amerykańskiego magazynu literackiego. Sprawę zgłasza sam Rudyard Kipling, jednak od początku podchodzi do młodej detektywki z wyraźną rezerwą. Nie wierzy, że dziewczyna mogłaby pomóc w rozwiązaniu zagadki i woli zwrócić się do jej słynnego brata. Enola nie należy jednak do osób, które obrażają się i wracają do domu. Wręcz przeciwnie. Im bardziej ktoś w nią wątpi, tym większą ma ochotę, by udowodnić swoją wartość. Rozpoczyna więc własne śledztwo i krok po kroku próbuje rozwikłać sprawę, która okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo mogłoby się wydawać.
To, co szczególnie spodobało mi się w tym tomie, to sposób prowadzenia narracji. Nie jesteśmy jedynie biernymi obserwatorami wydarzeń. Autorka scenariusza bardzo sprytnie wciąga czytelnika do zabawy, rozsypując po drodze wskazówki, tropy i poszlaki. Czytając, miałam ochotę zatrzymywać się co kilka stron i sama analizować zebrane informacje. Kto kłamie? Kto coś ukrywa? Który szczegół okaże się kluczowy? Dzięki temu komiks staje się czymś więcej niż tylko historią do przeczytania – zamienia się w małe detektywistyczne wyzwanie.
Ogromnym atutem są również ilustracje Lucie Arnoux. Mają w sobie lekkość, elegancję i charakter, który doskonale pasuje do realiów końca XIX wieku. Dzięki nim bez trudu można przenieść się na brukowane ulice Londynu, zajrzeć do ciemnych zaułków i razem z Enolą podążać śladem kolejnych wskazówek. Klimat epoki jest wyczuwalny niemal na każdej stronie.
Bardzo podoba mi się również sama Enola. Jest inteligentna, odważna, uparta i nie pozwala nikomu definiować swoich możliwości. W świecie, w którym wiele osób wciąż patrzy na nią przede wszystkim jak na „siostrę Sherlocka Holmesa”, ona konsekwentnie udowadnia, że potrafi odnaleźć własną drogę i własny sposób rozwiązywania zagadek.
Na końcu komiksu znajdziemy także kilka ciekawostek dotyczących elektryczności, Egiptu i owadów. To niewielki dodatek, ale bardzo przyjemny i świetnie wpisujący się w edukacyjny charakter całej serii.
„Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty” to wciągający, inteligentny i pięknie narysowany komiks, który daje czytelnikowi dokładnie to, czego oczekuję od dobrej historii detektywistycznej: tajemnicę, emocje, świetny klimat i satysfakcję z samodzielnego łączenia faktów. Ja przepadłam po raz kolejny i już wypatruję następnego tomu.
Katarzyna Chober
Lucie Arnoux, „Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9”, Story House Egmont, Warszawa, 2026.
Komentarze