„Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9” – recenzja

Recenzja komiksu „Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9”.
„Śledztwa Enoli Holmes” to pełen zagadek i klimatu XIX-wiecznego Londynu komiks detektywistyczny. Wciągająca historia, piękne ilustracje i śledztwo, w którym czytelnik sam może tropić sprawcę.

Postać Enoli Holmes poznałam najpierw na ekranie. Kiedy kilka lat temu obejrzałam film z jej udziałem, od razu przypadła mi do gustu. Być może dlatego, że od dziecka pochłaniałam wszystko, co miało związek z zagadkami kryminalnymi. Przez długi czas byłam przekonana, że w przyszłości zostanę kryminologiem, więc seriale detektywistyczne, książki o śledztwach i tajemniczych przestępstwach „połykałam” bez opamiętania.

Tym razem sięgnęłam po komiksową adaptację powieści Nancy Springer i bardzo szybko przypomniałam sobie, dlaczego tak polubiłam młodszą siostrę Sherlocka Holmesa. W dziewiątym tomie Enola dowiaduje się o tajemniczym zaginięciu redaktora amerykańskiego magazynu literackiego. Sprawę zgłasza sam Rudyard Kipling, jednak od początku podchodzi do młodej detektywki z wyraźną rezerwą. Nie wierzy, że dziewczyna mogłaby pomóc w rozwiązaniu zagadki i woli zwrócić się do jej słynnego brata. Enola nie należy jednak do osób, które obrażają się i wracają do domu. Wręcz przeciwnie. Im bardziej ktoś w nią wątpi, tym większą ma ochotę, by udowodnić swoją wartość. Rozpoczyna więc własne śledztwo i krok po kroku próbuje rozwikłać sprawę, która okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż początkowo mogłoby się wydawać.

To, co szczególnie spodobało mi się w tym tomie, to sposób prowadzenia narracji. Nie jesteśmy jedynie biernymi obserwatorami wydarzeń. Autorka scenariusza bardzo sprytnie wciąga czytelnika do zabawy, rozsypując po drodze wskazówki, tropy i poszlaki. Czytając, miałam ochotę zatrzymywać się co kilka stron i sama analizować zebrane informacje. Kto kłamie? Kto coś ukrywa? Który szczegół okaże się kluczowy? Dzięki temu komiks staje się czymś więcej niż tylko historią do przeczytania – zamienia się w małe detektywistyczne wyzwanie.

Ogromnym atutem są również ilustracje Lucie Arnoux. Mają w sobie lekkość, elegancję i charakter, który doskonale pasuje do realiów końca XIX wieku. Dzięki nim bez trudu można przenieść się na brukowane ulice Londynu, zajrzeć do ciemnych zaułków i razem z Enolą podążać śladem kolejnych wskazówek. Klimat epoki jest wyczuwalny niemal na każdej stronie.

Bardzo podoba mi się również sama Enola. Jest inteligentna, odważna, uparta i nie pozwala nikomu definiować swoich możliwości. W świecie, w którym wiele osób wciąż patrzy na nią przede wszystkim jak na „siostrę Sherlocka Holmesa”, ona konsekwentnie udowadnia, że potrafi odnaleźć własną drogę i własny sposób rozwiązywania zagadek.

Na końcu komiksu znajdziemy także kilka ciekawostek dotyczących elektryczności, Egiptu i owadów. To niewielki dodatek, ale bardzo przyjemny i świetnie wpisujący się w edukacyjny charakter całej serii.

„Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty” to wciągający, inteligentny i pięknie narysowany komiks, który daje czytelnikowi dokładnie to, czego oczekuję od dobrej historii detektywistycznej: tajemnicę, emocje, świetny klimat i satysfakcję z samodzielnego łączenia faktów. Ja przepadłam po raz kolejny i już wypatruję następnego tomu.

Katarzyna Chober

Lucie Arnoux, „Śledztwa Enoli Holmes. Znak mangusty. Tom 9”, Story House Egmont, Warszawa, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat