"Stany ostre" – recenzja

Recenzja książki "Stany ostre".
Tak, to ta książka, która obnaża niewygodną prawdę o polskiej psychiatrii dziecięcej.

Mam ochotę wkładać tę książkę do rąk każdemu, kogo mijam. Chciałabym o niej opowiedzieć, a jednocześnie wiem, że powinno się ją przeczytać samemu, by z ust psychiatrów, którzy rozmawiali z Martą Szarejko, dowiedzieć się tego, o czym właściwie głosno się nie mówi. Bo przecież jest tyle ciekawszych i ważniejszych tematów.

"Stany ostre" Marty Szarejko to książka, która do przyjemnych nie będzie należeć. Ale jednocześnie nie można odwrócić od niej wzroku i odejść. Na początku, sięgając po tę pozycję, miałam mieszane uczucia. Obawiałam się, że opowieść o tym, jak działa psychiatria dziecięca w Polsce, może skręcić w stronę opisywania skrajnych przypadków, szukania sensacji. Szybko jednak wyzbyłam się wszelkich obaw czy uprzedzeń. W miarę czytania kolejnych stron coraz silniej byłam przekonana, że to bardzo ważna książka, którą po prostu trzeba przeczytać.

"Stany ostre" to piętnaście wywiadów z lekarzami psychiatrii, psychologami, psychoterapeutami. Każdy z nich, mimo że dotyczy innych aspektów, tworzy spójną całość z pozostałymi. I jest to obraz, który odziera niewygodną prawdę z całej zasłony milczenia.

Siłą tych wywiadów jest to, że rozmówcy nie skupiają się jedynie na krytyce, wylewaniu żalu, szukaniu winnych. Pokazują raczej jak jest. Jak działa (czy raczej nie działa) system, jak wygląda ich praca, jak układa się współpraca z rodzicami pacjentów, z samymi dziećmi. Jak radzą sobie oni – obarczeni problemami, z którymi mają poradzić sobie mali pacjenci.
Czytałam te wywiady i widziałam w nich ogromną dojrzałość, profesjonalizm, ale też bezradność i zniechęcenie. Bo czyż codzienna praca psychiatry dziecięcego, w systemie, w którym psychiatria  traktowana jest marginalnie, nie wygląda czasem jak walka z wiatrakami?

Mimo tego, że nie jest to książka napisana językiem wulgarnym, pada w niej wiele mocnych słów. I dzięki fantastycznemu, przemyślanemu wydaniu, zostały one zaznaczone w tekscie. I biją po oczach, niczym wyrzut sumienia. I skłaniają do refleksji. "Stany ostre" to jednak nie tylko książka o psychiatrii. To też książka o nas. Czytałam wypowiedzi lekarzy, psychologów, opisujące sytuacje, z którymi spotkali się w swoim życiu i pomyślałam sobie, że w tej książce wiele jest wskazówek, sygnałów, które pozwalają spojrzeć na swoje życie z nowej perspektywy.

Marta Szarejko napisała książkę, w której oddała głos swoim bohaterom, a przy tym w bardzo umiejętny sposób pokierowała całą rozmową. Dzięki temu rozmowy są płynne, a przy tym nie zbaczają z tematu. "Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci" to książka wyjątkowa. Niewygodna, ale bardzo potrzebna. Do mnie przemówiła i z pewnością na długo ze mną zostanie. Na pewno będę ją polecała, bo uważam, że warto poświecić czas tej lekturze.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Marta Szarejko, „Stany ostre. Jak psychiatrzy leczą nasze dzieci", Wydawnictwo Słowne, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat