Tytułowy „Straszny dziadunio” to Polikarp Białopiotrowicz, który jest właścicielem majątku Tepeńca na Polesiu. Opiekuje się wnukami, z których jeden – Albert – jest rozrzutny i leniwy, a drugi – Hieronim – samodzielny i ambitny. Polikarp cały czas nie wie, który z nich lepiej sprawdzi się jako spadkobierca, dlatego postanawia poddać ich próbom, które czasami będą wymagać drastycznych metod.
Rozpoczynając lekturę, musimy pamiętać o tym, że spotkamy się tutaj z wieloma archaizmami językowymi. Jest to dla czytelnika pewne wyzwanie, ale także powoduje, że utwór jest bardziej atrakcyjny, ma niezwykły klimat. Autorka świetnie kreuje bohaterów. Siła i zapał Hieronima zostaje przeciwstawiony osobowości Alberta, który wybiera raczej lekkie życie pełne zabawy.
„Straszny dziadunio” to przede wszystkim powieść obyczajowa, która ma w sobie humor i ciepło rodzinnej opowieści. Sam tytuł może nam sugerować, że będzie to przypowieść o groźnym i surowym bohaterze, ale w czasie czytania odkryjemy bardziej złożony i wzruszający portret wszystkich bohaterów. Autorka bardzo dokładnie wskazuje nam przemianę wnuków i ich postrzeganie dziadunia. Odpowiednio buduje napięcie, ukazuje relacje międzyludzkie, dostarcza zwrotów akcji. Bardzo wyraźnie został tutaj zarysowany motyw wychowania w duchu patriotyzmu, a także szacunku do tradycji co było szczególnie ważne w czasach, gdy tworzyła autorka. Bardzo realistycznie zostało przedstawione codzienne życie ziemiańskie, a także relacje rodzinne oparte na wzajemnym szacunku i autorytecie. Historia bohaterów wskazuje nam dwie postawy, które młody człowiek może obrać na początku swojej drogi. Jedna jest prosta i przyjemna, a druga trudna, wyboista i zmuszająca do ciężkiej pracy.
Nie jest to długa powieść, dlatego czyta się ją szybko, a jedynym wyzwaniem będzie słownictwo. Podróż w przeszłość może być ciekawa i pouczająca. Książka ta, mimo że ukazała się pierwszy raz w 1887 roku, nie straciła na aktualności. Pokazuje nam, że surowość może wynikać również z troski, a autorytet należy budować nie tylko na strachu, ale przede wszystkim na miłości. Jest to wartościowa lektura bez względu na wiek. „Straszny dziadunio” to książka, która z pewnością zmusi nas do refleksji nad rolą rodziny i tradycji, a także nad odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Polecam.
Ewelina Makoś
Maria Rodziewiczówna, „Straszny dziadunio”, Wydawnictwo MG, Kraków, 2026.
Komentarze