„Trzy księżyce” to kolejna część serii „Szeptucha” Bianki Kunickiej. Znajdujemy w niej zwieńczenie historii tytułowej bohaterki – wyjątkowej kobiety szczycącej się niecodziennym połączeniem z naturą. Już narodziny Nawoi wzbudziły zdumienie, natomiast dalsze losy szeptuchy okazały się jeszcze bardziej oszałamiające.
W swej historii autorka zabiera nas w czasy, kiedy łączność z naturą i czerpanie z jej dobrodziejstw były na porządku dziennym. W społeczeństwie można było wówczas spotkać kobiety wyróżniające się wiedzą w tej materii. Nawoja była jedną z nich, jednak jej dodatkowe umiejętności wzbudzały już sensację, a nawet przerażenie. Z tego powodu bohaterka, jeszcze jako mała dziewczynka, musiała opuścić rodzinną osadę, o czym traktowała pierwsza część serii. W drugiej mieliśmy okazję zaznajomić się z jej losami w Nowogródku, natomiast trzeci tom opisuje dalsze losy szeptuchy. W moim odczuciu jest to tytuł, który najpełniej obrazuje „odmienność” Nawoi. Widzimy jej osamotnienie, próby nawiązania relacji z innymi ludźmi, często zwieńczone niepowodzeniem. Mimo przeciwności losu kobieta niestrudzenie dąży do przodu, jednak z coraz mniejszym zapałem. Sytuacja ulega zmianie, gdy na jej drodze staje ktoś podobny do niej, dzięki czemu jej podróż okazuje się dużo bardziej znośna.
Cykl Bianki Kunickiej idealnie wpisuje się w popularną ostatnimi czasy fascynację wczesnosłowiańskimi podaniami. W każdej z książek znajdujemy wierzenia poszczególnych narodowości oraz różnorodne postaci z mitologii, dzięki czemu opowiedziana przez autorkę historia jest niezwykle barwna i oryginalna. Co więcej, zostało to przedstawione w tak naturalny sposób, że nie wzbudziło mojego sprzeciwu. Wręcz miałam wrażenie, że ten obraz nie jest mi obcy. Z powodzeniem mogłabym się w nim odnaleźć.
W opozycji do nadnaturalnego świata znajduje się ten rzeczywisty, znany nam z lekcji historii, pełen brudu i ciemnoty. W takich realiach dziwiło ludzkie zainteresowanie rzeczami wykraczającymi poza ustalone reguły. Szczególnie kobiecie nie można było wykazać się zbytnią inteligencją, gdyż takie zachowanie mogło ją zaprowadzić nawet na stos.
Trochę brakowało mi w tej historii dokładniejszego omówienia sytuacji Nawoi. Niewiele wiemy o jej pochodzeniu, o tym, skąd wzięły się jej nadnaturalne moce. Chętnie widziałabym szersze rozwinięcie tego tematu. Również zakończenie wydaje mi się zbyt powierzchowne. Szczerze, odczuwam niedosyt, jaki zawsze zostawiają niedomknięte opowieści. Z jednej strony mam poczucie, że to ostatni tom, z drugiej, nie zdziwiłabym się, gdyby autorka zaskoczyła nas jeszcze kolejną częścią. Jestem przekonana, że zostałaby ona przyjęta równie ciepło, jak pozostałe.
Cykl „Szeptucha” to idealna lektura dla czytelników szukających niekonwencjonalnych rozwiązań, dla miłośników słowiańskich podań, którzy nie boją się zmierzyć z wierzeniami dawnych ludów. Może zadziwiać, ale też otwiera oczy na pewne, mogłoby się wydawać, naturalne kwestie. Polecam książkę wszystkim, którzy są otwarci na oryginalną tematykę.
Katarzyna Jabłońska
Bianka Kunicka, „Szeptucha. Trzy księżyce”, Skarpa Warszawska, 2025.
Komentarze