„Szósta zmiana” – recenzja

Recenzja książki „Szósta zmiana”.
Literatura science fiction często stawia swoich bohaterów przed nieznanym. Jedni mierzą się z obcymi cywilizacjami, inni z technologią wykraczającą poza ludzkie możliwości. W „Szóstej zmianie” Krzysztofa Dratwy największym zagrożeniem okazuje się jednak nie kosmos, lecz ludzki umysł. Autor zabiera czytelnika w podróż, w której granica między rzeczywistością a szaleństwem staje się t do uchwycenia.

Akcja powieści rozgrywa się na pokładzie statku kolonizacyjnego zmierzającego ku nowemu światu. Misja wydaje się rutynowa – załoga została podzielona na zmiany, które kolejno sprawują nadzór nad przebiegiem lotu. Bohaterowie należą do tytułowej szóstej zmiany. Z początku ich zadania sprowadzają się do wykonywania codziennych obowiązków, jednak z czasem na pokładzie zaczynają dziać się rzeczy, których nie sposób wyjaśnić racjonalnie.

Velmut, główny bohater, zaczyna widzieć rzeczy, które nie powinny istnieć. Atmosfera coraz bardziej gęstnieje, a wraz z nią rośnie poczucie, że coś na tym statku jest nie tak. Czy to jeszcze rzeczywistość, czy już halucynacje? Z każdym rozdziałem odpowiedź staje się coraz mniej oczywista.

Największą zaletą książki jest atmosfera. Autor bardzo umiejętnie wykorzystuje jeden z najstarszych lęków człowieka – strach przed nieznanym. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani klasycznych „potworów zza rogu”. Groza rodzi się powoli: najpierw pojawia się niepokój, później dezorientacja, a w końcu wrażenie, że razem z bohaterami tracimy grunt pod nogami. W pewnym momencie czytelnik przestaje zastanawiać się, czy bohaterowie oszaleli. Zaczyna raczej zadawać sobie pytanie: co się tu właściwie dzieje?

Dratwa ciekawie wykorzystuje również motyw izolacji. Statek kosmiczny staje się zamkniętym mikroświatem, w którym nie ma dokąd uciec. Bohaterowie nie mogą wysiąść, nie mogą wezwać pomocy ani oddalić się od źródła zagrożenia. Kosmos okazuje się tu nie przestrzenią wolności, lecz więzieniem bez ścian i granic. 

Mocnym punktem powieści jest także pokazanie, jak zmieniają się ludzie w sytuacji zagrożenia. Autor stopniowo odsłania różne oblicza bohaterów, którzy w ekstremalnych warunkach zaczynają reagować w sposób coraz mniej przewidywalny.

Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona wad. Największe wątpliwości budzi konstrukcja systemu zmian. Załoga pracuje w miesięcznych cyklach, po czym trafia do kriokomór, a w tym czasie sporządza szczegółowe raporty. Naturalne wydaje się więc, że kolejne zmiany powinny je dokładnie analizować. Tymczasem ma się wrażenie, że przepływ informacji nie działa tak efektywnie, jak powinien. A to z kolei sprawia, że część wydarzeń mogłaby zostać szybciej wyjaśniona, a niektórych zdarzeń można byłoby uniknąć. To fabularne uproszczenie momentami wybija z immersji, zwłaszcza jeśli spojrzeć na historię od strony technicznej.

Nie zmienia to jednak faktu, że autor bardzo dobrze rozumie mechanizmy rządzące horrorem. W „Szóstej zmianie” nie chodzi o walkę z konkretnym przeciwnikiem. Chodzi o stopniowe osuwanie się w niepewność i bezradność wobec czegoś, czego nie da się w pełni pojąć.

To właśnie ten element sprawia, że zakończenie pozostaje spójne z całą historią. Książka nie musi pocieszać. Czasem jej zadaniem jest przypomnieć, jak niewiele znaczymy wobec sił większych od nas samych.

Nie wszystkie elementy tej historii działają idealnie i momentami czuć, że jest to debiut literacki autora. Mimo to Krzysztof Dratwa tworzy motyw, który zostaje w głowie jeszcze długo po lekturze, a to w horrorze i science fiction bywa ważniejsze niż perfekcyjna konstrukcja fabuły. W moim przypadku ten niepokój przybrał dość zaskakującą formę – już chyba nigdy nie spojrzę ze spokojem na kolor żółty.

Dorota Pustelnik

Krzysztof Dratwa, „Szósta zmiana”, Wydawnictwo Novae Res, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat