Alicja Pniewska po nieudanym związku decyduje się wrócić na wieś do rodzinnego domu. Kobieta podejmuje trud wyremontowania posiadłości tak, by mogła ona odzyskać dawną świetność. Wraz z upływem czasu kobieta odnajduje na wsi nie tylko wymarzoną pracę, lecz również upragnioną miłość. Związek z Adamem daje jej stabilizację, o której zawsze marzyła. Kobieta może liczyć na jego wsparcie, lecz do pełni szczęścia brakuje jej upragnionego dziecka, o którego adopcję właśnie się stara. Pewnego dnia na jaw wychodzą rodzinne sekrety z przeszłości. Alicja odkrywa tajemnicę wojennej przeszłości dziadka oraz sekrety ojca, które wskazują na to, że kobieta może mieć siostrę, o której wcześniej nie miała pojęcia. Czy Alicji uda się odnaleźć w końcu pełnię szczęścia, na którą tak bardzo zasługuje?
Bohaterowie książki są postaciami niezwykle pozytywnymi. Emanują sympatią i życzliwością. Choć każdy z nich ma pewne wady, starają się oni ciągle walczyć ze swoimi słabościami i za wszelką cenę dążyć do realizacji marzeń. Jak każdy z nas przeżywają radości i smutki, które sprawiają, że z każdym dniem stają się coraz silniejsi. W swojej książce autorka porusza trudny temat adopcji dzieci przez samotne kobiety i pary będące w niesformalizowanych związkach. Pokazuje ona jak wygląda niełatwa droga do przysposobienia dziecka. Informacje te mogą okazać się niezwykle cenne zarówno dla przyszłych rodziców adopcyjnych, jak i wszystkich tych, którzy interesują się tematem adopcji.
Sięgając po tę lekturę miałam pewne obawy, iż nie znając poprzedniej części przygód Alicji Pniewskiej będę się czuła niedoinformowana i trudno będzie mi odnaleźć wątek. Nic podobnego się jednak nie stało. Ilona Gołębiewska umiejętnie wprowadza nas w losy głównych bohaterów. Powieść jest pełna tajemnic, które autorka stopniowo przed nami odkrywa. To właśnie one sprawiają, że od lektury nie można oderwać się nawet na chwilę. Autorka podkreśla, że przeszłość ma bardzo duży wpływ na nasze obecne życie oraz przyszłość, którą budujemy wspólnie z najbliższymi. Lekturę czyta się w tempie błyskawicznym. Pomimo dość dużej objętości, nawet nie spostrzegłam się kiedy dobrnęłam do jej końca. Stosując humorystyczne sformułowania Ilona Gołębiewska zadbała o to, by uśmiech nie znikał z naszej twarzy nawet na chwilę, choć zdarzają się również momenty nostalgii i wzruszenia. Polecam tę książkę wszystkim miłośniczkom literatury obyczajowej, które potrzebują chwili wytchnienia od szarej codzienności. To lektura idealna na długie, zimowe wieczory.
Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)
Ilona Gołębiewska, „Tajemnice starego domu”, Warszawa, Wydawnictwo MUZA SA, 2017 r.
Komentarze