Pewnie nikogo, kto zanurzył się już w świecie „True Beauty”, nie zaskoczy, że Jugyeong i Suho są już oficjalnie parą. Oboje jednak wciąż podchodzą do swojej relacji z dużą ostrożnością. Nie bez powodu – Jugyeong obawia się reakcji otoczenia, zwłaszcza przyjaciół, którzy odgrywają w jej życiu bardzo ważną rolę, stąd decyduje się tymczasowo utrzymać związek w tajemnicy. Seojun zaś wydaje się rozdarty – z jednej strony nieustannie towarzyszy mu ponury nastrój, z drugiej coraz częściej szuka towarzystwa Jugyeong. Odnalezienie się w tej relacji dla obojga jest trudne i pełne emocjonalnych trudności.
Jugyeong zbliża się do matury, zaczyna snuć plany na przyszłość i podejmuje pierwsze kroki, by realizować swoją pasję – chce zostać profesjonalną wizażystką. Towarzyszy temu jednak stres, niepewność i lęk związany z zachwianym poczuciem własnej wartości. Moment (jakże potrzebny i wartościowy!) przejścia między młodością, a dorosłością został uchwycony tutaj niezwykle trafnie. Żeby nikogo jednak nie zmartwić, pomimo poważniejszych tonów, humor wciąż pozostaje ważnym elementem serii – niektóre pojedyncze scenki to prawdziwe perełki. Śmiałam się wielokrotnie – czy to z teatralnych reakcji Jugyeong, czy przez absurdalne sytuacje z udziałem jej rodziny (siostra bohaterki to mistrzyni sarkazmu, uwielbiam ją!). Ten doskonale wyważony balans między emocjonalną głębią, a lekkością sprawia, że historia wciąga jeszcze bardziej i za to ją cenię.
Już w trzeciej części ta historia nabiera powagi – nie tylko w kontekście relacji międzyludzkich, ale również poruszanych wątków. Czwarty tom to opowieść (a właściwie kontynuacja), która coraz wyraźniej staje się historią o dojrzewaniu. Poznajemy więcej szczegółów z przeszłości Suho i Seojuna, a ich wspólna historia okazuje się znacznie głębsza niż typowa rywalizacja o dziewczynę – to opowieść o nieprzepracowanych traumach, poczuciu winy i skomplikowanych emocjach. Na drugim planie pojawia się też wątek depresji wśród nastolatków, przedstawiony subtelnie, ale z wyczuciem i szacunkiem – bez zbędnego patosu.
Lubię doczepić się czasem w swoich recenzjach do aspektu wizualnego. Cała seria „True Beauty” jest jednak dla mnie nienaganna. Mogłabym zwrócić uwagę na aspekty techniczne, zbyt cienką okładkę czy niewygodną dla wzroku czcionkę, ale nie mam podstaw. Tutaj nie sposób przejść obojętnie obok przepięknych ilustracji. Każda strona zachwyca urokiem i estetyką, a wiele kadrów oczarowuje dbałością o detale. „True Beauty” bez wątpienia należy do najpiękniejszych powieści graficznych, z jakimi miałam okazję się zapoznać.
Każdy kolejny tom tej serii zachwyca bardziej. „True Beauty 4” okazał się dla mnie wciągającą lekturą, którą pochłonęłam w jeden dzień. Nie ukrywam, że bardzo liczę na to, że nie jest to koniec i z rosnącą ciekawością czekam, co przyniesie dalsza historia. Obecnie jestem absolutnie zauroczona nie tylko tym tomem, ale i całym światem, który stworzyła Yaongyi. To historia z barwnymi postaciami, silnym tłem obyczajowym i emocjami, które nie znikają zaraz po przewróceniu ostatniej strony. Cała seria „True Beauty” to przekozak!
Droga Autorko – ja chcę kontynuacji!
Klaudia Dydymska
(klaudia.dydymska@dlalejdis.pl)
Yaongyi, „True Beauty 4”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2025.