„Wiedźmy z Vardø” - recenzja

Recenzja książki „Wiedźmy z Vardø”.
Nie trzeba rzucać czarów, by zostać uznaną za wiedźmę. Czasem wystarczy nie pasować do świata, który z góry wydał na ciebie wyrok.

Anna została uwięziona na wyspie Vardø, z dala od dawnego, wygodnego życia, do którego rozpaczliwie pragnie wrócić. Musi zachować szczególną ostrożność – jeden nieopatrzny krok może sprowadzić na nią gniew tych, którzy mają władzę. Zupełnie inaczej wyglądają losy młodej Ingeborg, która od dzieciństwa walczy o przetrwanie swoje i rodziny. Losy obu kobiet splatają się w momencie, gdy nad nimi i ich bliskimi zawisa widmo oskarżenia o czary.

„Wiedźmy z Vardø” to opowieść o wytrwałych kobietach próbujących przetrwać w systemie, który zdecydowanie nie jest po ich stronie. Anya Bergman przenosi nas do siedemnastowiecznej Skandynawii, gdzie surowa rzeczywistość północy staje się tłem dramatycznych procesów o czary. Autorka inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami – w powieści przywołuje fragmenty autentycznych zeznań zachowanych w archiwach. Dzięki temu cierpienie bohaterek nabiera dodatkowego wymiaru. Zdajemy sobie sprawę, że podobne tragedie faktycznie spotykały oskarżane kobiety. Ich walka o przetrwanie była równie rozpaczliwa i niesprawiedliwa.

Autorka nie idealizuje swoich postaci, przeciwnie, pozwala im popełniać błędy. Dzięki temu szybko zaczynamy angażować się w ich historie, a one same wydają się znacznie bardziej wiarygodne. Zamiast papierowych, jednoznacznie dobrych bohaterek dostajemy kobiety z krwi i kości.

Bergman odtwarza realia epoki z dużą dbałością. Jej opisy sprawiają, że niemal czujemy na skórze przenikliwy chłód, widzimy surowe wybrzeże i bezkresne morze. Kunsztownym językiem przedstawia rośliny, zwierzęta, krajobrazy oraz potrawy, których smak i zapach niemal można sobie wyobrazić podczas lektury. Na korzyść książki działa również wykorzystanie autentycznych pojęć związanych z ówczesną codziennością. Z pomocą przy ich zrozumieniu przychodzi zamieszczony na końcu książki słowniczek.

„Wiedźmy z Vardø” to również uniwersalna opowieść o ludziach słabszych i odmiennych. Ukazuje mechanizmy ostracyzmu, strachu i przemocy, ale także walkę z opresyjną władzą, która potrafi ukrywać swoje prawdziwe cele za wiarą i „wyższymi ideami”. Z zapartym tchem śledzimy historię o przetrwaniu w świecie, który może obrócić się przeciwko nam niezależnie od tego, co zrobimy.

Sugeruję, aby nie zaglądać przed lekturą do opisów promocyjnych ani notki na okładce książki. Niektóre informacje mogą zdradzić elementy fabuły, których samodzielne odkrywanie sprawia znacznie więcej przyjemności. Skrywa ona zresztą wiele tajemnic. Czy czary są jedynie pretekstem wykorzystywanym przez rządzących do kontrolowania tych, którzy nie pasują do narzuconego porządku? A może wiara w ich istnienie staje się dla ofiar sposobem na oswojenie strachu i próbę przetrwania? Jeśli szukacie historii o silnych kobietach i surowych realiach historycznych, pięknie wydane „Wiedźmy z Vardø” zdecydowanie zasługują na uwagę. 

Jadzia Pęczalska

Anya Bergman, „Wiedźmy z Vardø”, StoryLight, Kraków, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat