„Wystarczy kochać” – recenzja

Recenzja książki „Wystarczy kochać”.
„Wystarczy kochać” to słodko-gorzka opowieść o codzienności, relacjach i kobiecych emocjach. Lekka w formie, ale poruszająca ważne i bardzo życiowe tematy.

„Wystarczy kochać” autorstwa Kingi Kalinowskiej to jedna z tych książek, które nie próbują epatować wielkimi zwrotami akcji ani dramatami rodem z seriali telewizyjnych. Zamiast tego dostajemy bardzo codzienną, kameralną opowieść o kobiecie, która po prostu egzystuje i próbuje czerpać z życia, co się da.

Główną bohaterką jest 44-letnia tłumaczka i matka dorosłej córki. Kobieta inteligentna, zmęczona życiem w sposób bardzo zwyczajny i przez to niezwykle prawdziwy. Towarzyszymy jej w codzienności, słuchamy jej myśli, obserwujemy relacje z córką, byłym mężem i przyjaciółkami. I przyznam, że w tym wewnętrznym monologu było coś bardzo swojskiego. Sposób, w jaki bohaterka komentuje rzeczywistość, przeskakuje między tematami, analizuje, wraca do różnych spraw – momentami przypominał mi te rozmowy, które człowiek prowadzi sam ze sobą w głowie podczas mycia naczyń albo spaceru do sklepu.

To książka zbudowana bardziej z emocjonalnych fragmentów niż z jednej mocno poprowadzonej fabuły. Codzienne drobiazgi przeplatają się tu z tematami naprawdę ciężkiego kalibru. Pojawia się śmierć przyjaciółki spowodowana chorobą nowotworową, rozwód wynikający z depresji męża, samotność, poczucie zagubienia i potrzeba bliskości. Problem w tym, że wiele z tych wątków zostało jedynie lekko zarysowanych i właśnie tutaj pojawił się mój największy niedosyt.

Autorka porusza tematy ogromnie ważne, ale często robi to bardzo szybko, jakby mimochodem. Niektóre informacje wpadają do historii nagle i równie szybko z niej znikają, choć aż proszą się o zatrzymanie i pogłębienie. Szczególnie mocno wybrzmiał dla mnie wątek rozstania z mężem motywowany chęcią „ochrony córki” przed jego depresją. To temat trudny, wielowarstwowy i bardzo współczesny, a tutaj został potraktowany dość skrótowo, przez co pozostawił mnie bardziej z pytaniami niż z emocjonalnym domknięciem.

Podobnie działa wątek romansu, który pojawia się podczas jednej z wycieczek prowadzonych przez bohaterkę. To ciekawy element historii, dający przestrzeń na pokazanie kobiety, która po latach znów próbuje poczuć siebie jako kobietę, a nie tylko matkę czy byłą żonę. Znów jednak miałam wrażenie, że wszystko dzieje się trochę za szybko.

Jednocześnie trudno odmówić tej książce lekkości. Czyta się ją błyskawicznie. Język jest prosty, naturalny, niewymuszony i dzięki temu można pochłonąć całość w jeden wieczór. Myślę, że wielu czytelnikom właśnie to się spodoba – ta zwyczajność, brak przesadnego dramatyzmu i forma przypominająca bardziej czyjeś osobiste zapiski niż klasyczną powieść obyczajową.

Ja jednak zostaję z mieszanymi uczuciami. Bo widzę w tej historii ogromny potencjał. Widzę bohaterkę, której naprawdę chciałabym posłuchać dłużej. Widzę tematy, które mogłyby wybrzmieć znacznie mocniej. I chyba właśnie dlatego odczuwam taki niedosyt – nie dlatego, że ta książka jest zła, ale dlatego, że momentami czułam, jakby zatrzymywała się dokładnie tam, gdzie zaczynało robić się naprawdę interesująco.

To opowieść, która bardziej muska ważne sprawy, niż wchodzi w nie głęboko. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych – tak jak dla mnie – lekko niewykorzystana szansa.

Katarzyna Chober

Kinga Kalinowska, „Wystarczy kochać”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat