Remigiusz Dudziec od pierwszych stron wrzuca czytelnika do świata pełnego niepokoju, tajemnic i niedopowiedzeń. Już sama okładka sugeruje, że nie będzie to lekka historia, ale nie spodziewałam się, że klimat tej książki okaże się aż tak duszny i momentami wręcz klaustrofobiczny.
Główny bohater trafia na trop spraw, które początkowo wydają się jedynie dziwnymi zbiegami okoliczności. Z czasem jednak okazuje się, że za wszystkim kryje się coś znacznie bardziej mrocznego. Autor stopniowo odkrywa kolejne elementy historii, dzięki czemu przez większość czasu towarzyszy nam uczucie niepewności.
Najbardziej podobało mi się właśnie to powolne budowanie napięcia. Nie ma tutaj ciągłych zwrotów akcji ani przesadnego epatowania grozą. Zamiast tego dostajemy klimat, który momentami bardziej przypomina psychologiczny koszmar niż klasyczny thriller. Czytając, miałam wrażenie, że coś złego czai się tuż obok, nawet wtedy, gdy pozornie nic się nie działo.
Autor dobrze poradził sobie również z tworzeniem świata przedstawionego. Mroczne miejsca, tajemnicze symbole i religijne motywy sprawiają, że historia wydaje się jeszcze bardziej niepokojąca. To jedna z tych książek, które najlepiej czyta się wieczorem, kiedy wokół jest cicho.
Nie oznacza to jednak, że „Zakon” jest książką idealną. Momentami miałam wrażenie, że niektóre sceny mogłyby być nieco krótsze, a tempo szybsze. Kilka razy akcja zwalniała na tyle, że zaczynałam bardziej skupiać się na atmosferze niż na samej historii. Z drugiej strony właśnie dzięki temu książka ma swój specyficzny klimat. Najbardziej uderzyło mnie to, że autor nie próbuje straszyć na siłę. Nie znajdziemy tutaj tanich jumpscare’ów przeniesionych do literatury z kina, autor nie „atakuje” nas również przesadzoną brutalnością. Zamiast tego groza pojawia się stopniowo i działa głównie na wyobraźnię.
„Zakon” to propozycja dla osób, które lubią mroczne historie z psychologicznym napięciem i tajemnicą w tle. To nie jest książka pełna dynamicznej akcji, ale raczej taka, która powoli wciąga w swój niepokojący świat. Oceniłabym ją na 7,5/10 – głównie za klimat, który zostaje w głowie jeszcze długo po lekturze.
Aleksandra Drozdowska
Remigiusz Dudziec, „Zakon”, Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze