„Zanim ucichnie melodia” – recenzja

Recenzja książki „Zanim ucichnie melodia”.
Muzyka zazwyczaj kojarzy się ze spokojem, emocjami i ucieczką od codzienności. W „Zanim ucichnie melodia” staje się jednak czymś znacznie bardziej niepokojącym – czymś, co zamiast dawać ukojenie, powoli prowadzi bohaterkę do utraty kontroli nad własnym umysłem.

Główną bohaterką powieści jest dziewiętnastoletnia Blaire McMillan, która przeprowadza się do niewielkiej, szkockiej wsi, by rozpocząć nowy etap życia u boku swojego narzeczonego Alexandra. Szybko jednak zostaje sama, ponieważ mężczyzna, który jest marynarzem, wypływa w rejs. Dla Blaire ma to być spokojny czas – okazja do odnalezienia siebie, poznania nowych ludzi i powrotu do ukochanej muzyki.

W domu pozostaje stary fortepian należący do poprzedniej właścicielki. Początkowo instrument staje się dla dziewczyny formą ucieczki od samotności i sposobem na odzyskanie wewnętrznego spokoju. Bardzo szybko okazuje się jednak, że muzyka zaczyna prowadzić ją w znacznie mroczniejsze miejsca.

Najbardziej podobało mi się to, jak autorka buduje atmosferę niepokoju. Nie ma tutaj przesadzonych scen grozy ani ciągłego epatowania strachem. Wszystko pojawia się stopniowo – dziwne dźwięki, niepokojące wizje i coraz bardziej zacierająca się granica między snem a rzeczywistością. Dzięki temu podczas czytania cały czas miałam wrażenie, że coś jest nie tak, nawet jeśli pozornie nic wielkiego się nie działo.

Dużym plusem książki jest również sam motyw muzyki. Fortepian nie jest tutaj tylko elementem tła, ale czymś znacznie ważniejszym – symbolem emocji, samotności i powoli narastającego obłędu. Bardzo ciekawie wypada też pokazanie psychiki Blaire i tego, jak stopniowo zaczyna tracić kontrolę nad własnymi myślami. Podobał mi się także klimat szkockiej wsi. Opisy domu, ciszy i odosobnienia dobrze współgrają z całą historią i sprawiają, że książka momentami przypomina psychologiczny thriller z elementami horroru.

Nie jest to jednak historia oparta wyłącznie na strachu. Pod warstwą grozy pojawia się również temat samotności, zagubienia i walki z własnym umysłem. Dzięki temu książka wydaje się bardziej emocjonalna i nie sprowadza się tylko do paranormalnych zjawisk. Momentami historia rozwija się trochę wolniej, ale w tym przypadku działa to raczej na korzyść klimatu. Autorka daje czytelnikowi czas, by stopniowo zanurzyć się w tym niepokojącym świecie.

„Zanim ucichnie melodia” to propozycja dla osób, które lubią bardziej psychologiczne historie grozy, oparte przede wszystkim na atmosferze i emocjach bohaterów. Oceniłabym tę książkę na 8/10 – za klimat, motyw muzyki i narastające poczucie niepokoju, które zostaje jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Aleksandra Drozdowska

Marta Gielec, „Zanim ucichnie melodia”, Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat