Zemsta bywa słodka, ta ekologiczna także

Recenzja książki „Ekologiczna zemsta”.
Małgorzata J. Kursa powraca w swoim znakomitym stylu ze wszech miar naszpikowanym humorem. Znów bawi i pozwala się odprężyć przy lekkiej lekturze, jaką bez wątpienia jest „Ekologiczna zemsta.”

Tym razem mało romantycznych uniesień w humorystycznej otoczce, a pełno gagów sytuacyjnych związanych z niebanalnym aktem zemsty. Czy warto wymierzać sprawiedliwość na własną rękę? Małgorzata J. Kursa pokazuje, że taka decyzja niesie za sobą konieczność ułożenia misternego planu działania, a ten nawet dopracowany w szczególe w ostateczności może mieć całkiem inny przebieg.

„Ekologiczna zemsta” obrazuje szaloną kreatywność dwóch dojrzałych kobiet, które w swoje niecne zamiary wplątują dorosłe już dzieci. Oto w ich głowie rodzi się niecna myśl, by ukarać swoimi metodami lokalnego złodziejaszka lubującego się w kradzieżach torebek i to w biały dzień. Od błyskotliwej myśli do realizacji droga bardzo krótka, szczególnie, że upór obu kobiet jest godny pozazdroszczenia. Każdy kolejny dzień przybliża je do aktu dokonania zemsty, a precyzja w dopracowaniu poszczególnych kroków czasem jest naprawdę … komiczna. Jak potoczy się cała historia, warto przekonać się samemu. Zrywanie boków ze śmiechu gwarantowane.

Nie mam pojęcia, skąd autorka czerpie pomysły na tak zabawne wątki i dialogi, ale wychodzi jej to mistrzowsko. Szukając lekkiej lektury na poprawę humoru, warto sięgnąć po wszystkie książki Małgorzaty J. Kursy. Nie tylko bowiem „Ekologiczna zemsta” stanowi doskonały antydepresant.

Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)

Małgorzata J. Kursa, „Ekologiczna zemsta”, Prozami 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat