„Zmyślenie” – recenzja

Recenzja książki „Zmyślenie”.
Toksyczne związki.

Stella i Jack właśnie rozpoczynają nowy etap. Zamieniają Londyn na nadmorski kurort i wprowadzają się do wielkiego, wymagającego gruntownego remontu budynku zakupionego za pieniądze ze spadku po tragicznie zmarłych rodzicach kobiety. Decyzja ta pociąga za sobą niedogodności w postaci hałasu, bałaganu, spania na niewygodnym materacu i wydłużonych dojazdów do pracy dla Jacka, ale to i tak nic w porównaniu z tym, z czym przyjdzie im się zmierzyć, gdy pewnej nocy na ich progu pojawi się posiniaczona, uciekająca przez mężem Lori. Jej przedłużająca się obecność wystawi ich relację na próbę, przy okazji odsłaniając sekrety Westhill House, który, jak się okazuje, przez wiele lat był schroniskiem dla ofiar przemocy domowej.

Okładkowa szata graficzna i zarys „Zmyślenia” obiecywały wiele tajemnic, kłamstw, emocjonalnego napięcia, a nawet grozy. Wnętrze oferuje w zamian bzdurne kłótnie dwojga niepotrafiących ze sobą rozmawiać osób (plan teraźniejszy) i przesiąkniętą smutkiem historię żony tyrana (retrospekcje). Chociaż ciągłe przeskakiwanie między dwiema, jakże różnymi, ale równie wolno budowanymi opowieściami z czasem zaczęło mi działać na nerwy, wciąż żywiłam nadzieję, że moja cierpliwość zostanie nagrodzona i te wątki w końcu splotą się w spójną całość. Finalnie okazało się, że spoiwem jest głównie miejsce akcji, a szkoda, bo pewna kwestia z okresu dojrzewania Stelli aż prosiła się o lepsze i ciekawsze powiązanie jej z kłopotami, w które się wpakowała w dorosłym życiu.

Zaletą książki Jess Ryder jest bez wątpienia ciężka tematyka agresji zamkniętej w czterech ścianach i świata udającego, że jej nie widzi. Nie zmienia to jednak faktu, iż trudno zakwalifikować ją jako thriller, ponieważ fabuła w ogóle nie wciąga, a zwroty akcji można przewidzieć z dużym wyprzedzeniem. Postaci Stelli i Jacka, czyli trzydziestoletnich dzieci bawiących się w bycie razem, są płaskie i drażnią, przez co trudno im kibicować, a równoczesne zasiewanie wątpliwości wobec osoby Lori, stawia czytelnika w niezwykle frustrującej sytuacji zniechęcenia i zmęczenia niepotrzebnie przeciąganym dochodzeniem do punktu kulminacyjnego. Nie przypadł mi również do gustu styl autorki, wyczuwam w nim pewną sztuczność i skłonność do przesady.

Podsumowując, „Zmyślenie” nie jest dreszczowcem ani wybitną lekturą. Być może sprawdzi się jako wieczorne czytadło dla fanów wolno rozwijających się powieści obyczajowych, jednak wielbiciele historii z dreszczykiem nie mają tu czego szukać.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

Jess Ryder, „Zmyślenie”, Warszawa, Wydawnictwo Burda Książki, 2020 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat