W czasach, gdy półki księgarń uginają się od poradników, a samozwańczy doktorzy z TikToka zalewają nas treściami, które trudno zweryfikować, James Chmiel pokazuje, że można połączyć przystępną formę z rzetelnymi danymi. Operując przyjaznym dla czytelnika piórem, a jednocześnie podpierając każde twierdzenie konkretnymi nazwiskami badaczy, datami eksperymentów i skrótami procedur, autor zręcznie unika pseudonaukowego bełkotu. Pisze językiem zrozumiałym dla laika, ale i osoby, która nieco „liznęła” już tematu, unikając hermetycznego żargonu, a jednocześnie nie spłycając przy tym naukowej prawdy.
James Chmiel jawi się jako naturalny storyteller, bo zamiast zasypywać definicjami rodem ze studiów medycznych, zaczyna od kultury bliskiej praktycznie każdemu i codziennych zjawisk, w których nam – ludziom zupełnie niezwiązanym z nauką – łatwo się odnaleźć. Co ważne, na końcu każdego rozdziału umieszczona jest bibliografia, a to naprawdę ułatwia szybkie sprawdzenie źródeł bez konieczności wertowania kilkudziesięciu stron na samym końcu książki. Chcąc pogłębić wiedzę, wiadomo doskonale, gdzie zajrzeć.
Muszę jednak przyznać, że ta licząca siedemset stron pozycja z początku trochę mnie przeraziła, zwłaszcza że naturalnie nie sięgam po tak obszerne teksty. Jeśli kogoś przytłacza spora objętość tekstu, mogę obiecać, że naprawdę nie ma czego się bać. Autor zadbał o strukturę, która naturalnie sprzyja odkrywaniu zakamarków mózgu we własnym tempie i nie narzuca kolejności, której trzeba się trzymać podczas zgłębiania tematów. Książka podzielona jest na autonomiczne rozdziały i zamiast czytać prawie siedemset stron ciurkiem, biorąc pod uwagę ilość danych badawczych i terminów z neurobiologii, czytelnik decyduje, po które rozdziały sięgnie. Każdy z nich stał się dla mnie małą porcją fascynującej wiedzy serwowaną właśnie do porannej kawy czy tuż przed snem.
Co do samej treści, jest jej tak wiele, że trudno ująć wszystko, czego z tej pozycji możemy się dowiedzieć, ale to właśnie jest jej największą zaletą – interdyscyplinarność. Żeby jednak jak najlepiej zobrazować przekrój tematów, które spina jedno, czyli nasz mózg, wspomnę o tych mniej lub bardziej oczywistych. Przykładowo Chmiel zagląda pod czaszkę narcyza, zaczynając od genezy i mitów, by płynnie przejść do badań fMRI i EEG. Pokazuje, że pod maską ogromnej pewności siebie kryje się mózg osoby, która po prostu panicznie boi się odrzucenia. Chmiel nie stroni od trudnych tematów – pisze m.in. o tym, jak ubóstwo i permanentny stres fizycznie deformują architekturę mózgu u dzieci albo o tym, jak mózg i orgazm idą ze sobą w parze, by zadecydować o ojcostwie. Odważnie wkracza również na grunt neurologii uwarunkowania poglądów politycznych, co może wzbudzać nieco kontrowersji. Te bardziej wymagające tematy równoważy lżejszymi wątkami, jak na przykład wpływem żucia gumy na koncentrację czy bezlitosną analizą tego, jak brak snu rozregulowuje nasz rytm dobowy i bezbronnie wystawia na infekcje wirusowe.
„Zrozumieć siebie. Jak działa nasz niesamowity mózg?” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć zachowania otaczającego społeczeństwa oraz swoje własne. W końcu poznając mechanizmy stojące za własnymi decyzjami, łatwiej zrozumieć postępowanie innych. Jeśli szukasz w literaturze popularnonaukowej czegoś więcej niż powierzchownych uproszczeń, to jest to książka idealna. Poszerza horyzonty naukowe, ale także uczy empatii i cierpliwości dla samych siebie.
Jak trafnie zauważa autor w przedmowie: „[…] nasza natura sprzyja życiu w społeczności opartej na jednakowo postrzeganym dobru. Neuronauka dzięki takim obserwacjom jest piękna i warto, aby każdy z nas poznał to piękno”.
Karolina Janetta
James Chmiel, „Zrozumieć siebie. Jak działa nasz niesamowity mózg? Część 1”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze