„Zwierzę ofiarne” – recenzja

Recenzja książki „Zwierzę ofiarne”.
Ponad 500 stron naprawdę dobrej, wciągającej historii – nowa powieść Henrika Fexeusa „Zwierzę ofiarne” zdecydowanie poleca się na długie wieczory z książką.

Głównym bohaterem jest David – programista prowadzący raczej uporządkowane, dość zwyczajne życie. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, nie szuka kłopotów. Wszystko zmienia się w chwili, gdy otrzymuje e-mail od nieznajomej kobiety. Twierdzi ona, że zna sekrety z czasów jego dzieciństwa. Problem w tym, że David ze swojego dzieciństwa pamięta… właściwie nic. Pustkę. Brak wspomnień sprawia, że wiadomość wydaje mu się jednocześnie niepokojąca i niezwykle intrygująca.

Jak to jednak często bywa, jedna decyzja potrafi uruchomić lawinę zdarzeń – nie zawsze dobrych i nie zawsze bezpiecznych. Ciekawość bierze górę i David decyduje się spotkać z tajemniczą nadawczynią wiadomości. Spotkanie jednak nie przebiega tak, jak można byłoby się spodziewać – kobieta znika bez śladu, a David nagle znajduje się w samym centrum sprawy jako główny podejrzany.

W tej historii ważną rolę odgrywa także druga bohaterka – Florence, prawniczka i jednocześnie kochanka Davida. Ich relacja jest oparta głównie na luźnych spotkaniach, a sytuacja szybko zmusza Florence do zmiany roli. W pewnym momencie przestaje być tylko kochanką Davida – musi stanąć po jego stronie w sprawie, która z każdą stroną robi się coraz bardziej niebezpieczna.

To naprawdę kawał dobrej, inteligentnej rozrywki. Fabuła jest rozbudowana i rozwija się stopniowo, ale ani przez chwilę nie jest nudna. Autor pozwala powoli zanurzyć się w treść i dobrze poznać bohaterów – ich lęki, motywacje, relacje i tajemnice. Krok po kroku odkrywamy kolejne elementy układanki i wraz z Davidem próbujemy zrozumieć, co tak naprawdę wydarzyło się w jego przeszłości.

Historia mężczyzny, który nie pamięta własnego dzieciństwa i nagle zostaje wciągnięty w sieć niebezpiecznych zdarzeń, jest naprawdę wciągająca. Im głębiej wchodziłam w fabułę, tym bardziej byłam przekonana, że brak wspomnień musi być wynikiem jakiejś dawnej traumy. Autor bardzo zręcznie prowadzi akcję – do samego końca nie byłam pewna, w jakim kierunku to wszystko zmierza. Finał okazał się dla mnie naprawdę zaskakujący i szokujący. Przyznam, że nigdy nie czytałam książki z takim zakończeniem!

Na uwagę zasługują także wątki poboczne. Bardzo ciekawie została pokazana relacja syna z matką – pełna napięć, niedopowiedzeń i emocji – a także motyw przyjaźni, który w tej historii okazuje się mieć większe znaczenie, niż początkowo można przypuszczać.

Dla kogo jest ta powieść? Na pewno dla fanów thrillerów z wątkami psychologicznymi i kryminalnymi, dla tych, którzy lubią książki długie, z rozbudowaną fabułą, powieści z tajemnicą, która nie zawsze powinna wyjść na jaw. To książka dla tych, którzy lubią spędzić z historią trochę więcej czasu i pozwolić jej się powoli rozwijać. Tym bardziej że – jak zapowiada sam autor – to dopiero początek i historia będzie kontynuowana. Ja z przyjemnością sięgnę po kolejne części i sprawdzę, jakie jeszcze przygody czekają na Davida i Florence.

Elżbieta Kaźmierowska

Henrik Fexeus, „Zwierzę ofiarne”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa, 2026.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat