„70 lat mojego dzieciństwa” - recenzja

Recenzja książki „70 lat mojego dzieciństwa”.
Takiej pogodnej, pełnej dystansu do siebie autobiografii chyba jeszcze nie czytałam. Stefan Friedmann zaskakuje bardzo pozytywnie.

Stefan Friedmann to człowiek orkiestra. Był i nadal jest częścią historii polskiego filmu, radia, teatru i szeroko rozumianego przemysłu rozrywkowego. Stawał na deskach wielu teatrów, grał u największych reżyserów i czarował nas swoim dowcipem w wielu programach telewizyjnych. W swojej autobiografii podkreśla, że nigdy nie chciał być zwyczajny i chyba mu się to udało, a książka „70 lat mojego dzieciństwa” jest na to najlepszym dowodem.

Dawno nie czytałam tak lekkiej, przyjemnej w odbiorze biografii. Friedmann do swojego życia, pochodzenia, kariery podchodzi z dużą dozą dystansu. „70 lat mojego dzieciństwa” to książka pełna humorystycznych anegdot z życia prywatnego i zawodowego (tych jest zdecydowanie więcej). Muszę pochwalić autora za bogaty zestaw zdjęć, który możemy znaleźć we wnętrzu. Nie mogę nie wspomnieć o podpisach fotografii, które niejednokrotnie bawiły równie mocno jak sama treść. Znajdziemy tu również garść poezji, cytaty. Książka podzielona jest na krótkie rozdziały, co pozwala sięgnąć po nią w każdej wolnej chwili, by naładować baterie pozytywnymi emocjami.

Podczas lektury poznamy trudy i znoje edukacji nastoletniego Stefana (nie Stefcia)  i niesłychany łut szczęścia, który towarzyszył mu od urodzenia. Nie każdy w końcu może być „w czepku urodzony”. Nie wiem, czy faktycznie taki fart towarzyszył naszemu bohaterowi, czy może w ten sposób zapamiętał on perypetie swojego życia. Liczne egzaminy, podboje miłosne, a nawet elektryzujące ucieczki przed stróżami prawa – w życiu Stefana Friedmanna nie brakowało emocji, wzlotów, upadków i zbiegów okoliczności. Książkę tę warto jednak dawkować z umiarem, by docenić autoironię autora.

Jeśli uwielbiacie biografie to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Będzie to dla was skarbnica ciekawostek o życiu artystycznym Stefana Friedmanna. Bezpretensjonalna, uczciwa, pełna dystansu do siebie i otaczającego świata. Genialna pozycja bez względu na porę dnia i roku, a do tego wydana tak pięknie, że bez wielkiego namysłu można ją sprezentować komuś bliskiemu.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Stefan Friedmann, „70 lat mojego dzieciństwa czyli niech pan powie coś wesołego”, Warszawa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat