Fabuła
Tanner Thomas przeżył parę miesięcy temu traumę. Jego wieloletnia przyjaciółka zginęła na Bliskim Wschodzie. On i Stella byli nierozerwalnym zespołem dziennikarsko-fotograficznym. Dogadywali się jak nikt. Po żałobie, Tanner znowu wraca w tamte rejony. Musi poradzić sobie z poczuciem winy oraz demonami przeszłości. Wierzy, że ponowne rzucenie się w wir akcji, pomoże mu poradzić sobie z bólem. W ten sposób poznaje BJ, dla przyjaciół Beaux Croslyn, która ma być jego nowym fotografem. Świeżynka, która nie wie jak wygląda praca w tak ciężkich warunkach.
Wspólne pożądanie bierze górę nad rozsądkiem. Niestety przeszłość BJ ją dopada i zagraża obojgu. Czy przetrwają zamiecie i wichury? Czy szczęśliwe zakończenie jest im pisane?
Moim zdaniem
Kiedy myślę, że K. Bromberg nie może mnie już niczym zaskoczyć – pojawia się Hard Beat. Najnowszy tom serii Driven pisany jest z perspektywy męskiej. Cudowne odświeżenie po samych damskich spojrzeniach. Nie wliczam w to Raced, ponieważ historia została najpierw opowiedziana przez Rylee.
Hard Beat przenosi czytelnika na Bliski Wschód oraz niebezpiecznych rejonów. Kobiety bez prawa głosu, usłużne, poddane. Nie ma mowy, żeby niedoświadczona amerykanka przetrwała tam pięć minut bez ochrony. Dlatego też Tanner, nie ma ochoty bawić się w babysitter'kę. Nie wyobraża sobie straty kolejnej kobiety. Nie może sobie pozwolić na niedopilnowanie ochrony.
Bromberg przenosi czytelnika w świat zupełnie inny, ale styl pozostał niezmienny. Dwie osoby, o silnych charakterach, które ścierają się z siłą bomby nuklearnej. Docinki i przekomarzanie są na porządku dziennym. Taka zasłona dymna głębszych uczuć. Jak najlepiej ukryć pożądanie? Udawać, że się kogoś nie znosi. Czasem mam wrażenie, że autorka utarła swój schemat. Jednak po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że jednak nie. Może i działania podobne, ale pojedyncze cechy charakteru są zupełnie inne. Tanner jest typem samca alfa, jednak ma wielkie serce. Taki duży miś z miodkiem w środku. Calton np. był kobieciarzem. Niby drobne cechy, ale pozawalają nie mieć uczucia deja vu na każdym kroku.
W przypadku Hard Beat, dużo robi sceneria. Przenosimy się do niebezpiecznych rejonów, a nie do dobrze nam znanej Ameryki. Jest to kolejna z odświeżających cech. Wybieramy się z żołnierzami na akcję, poznajemy tajemnicze tereny. Wiem, że Bliski Wschód jest niebezpieczny, ale za każdym razem na wzmianki o traktowaniu kobiet - wzdrygam się. Jednocześnie dziękuję, że żyję w Polsce. Główni bohaterowie są barwni i posiadają prawdziwe charaktery. Kolejny raz łapię się na tym, że szukam jakiejś wady w wyglądzie. Dlaczego oni zawsze muszą być przerażająco idealni? Jakby byli wyrzeźbieni z granitu. Daje to poczucie nierealności.
Jak zawsze, powieść czyta się bardzo szybko i za chwile jej nie ma. Po tej części został mi niedosyt oraz wrażenie przeciągania niektórych wątków. Nie napiszę których, ponieważ zdradziłabym ważną część fabuły. W pewnym momencie miałam ochotę przekartkować parę stron, bo już 20 raz czytałam o tym samym, tylko innymi słowami.
Wady nie odebrały mi jednak najważniejszego – ciekawego popołudnia z nową książką Bromberg. Jak zawsze był to czas mile spędzony. Styl pisania jest magiczny i pozwala wczuć się w sytuacje bohaterów. Jest to dla mnie ważny zabieg w literaturze. Lubię odkrywać łączące cechy z wcześniejszymi tomami. Tym razem, główny bohater Tanner, jest bratem, Rylle z pierwszych czterech tomów.
Okładka pasuje do poprzednich dwóch tomów. Podoba mi się intensywność kolorystyczna, która od razu rzuca się w oczy. Żałuję jednak, że wszystkie tomy Driven nie są w jednej stylistyce.
Polecam, niezmiennie, fanom gatunku. Erotyk z fabułą na wysokim poziomie. Czuć pożądanie, napięcie, uczucia, ale bohaterowie nie muszą uprawiać seksu co parę stron, żeby było to wyczuwalne.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
K. Bromberg, „Hard Beat. Taniec nad otchłanią”, Gliwice, Helion SA., Septem, 2016
Komentarze