Ach, znaleźć się choćby na chwilkę we wspaniałym świecie klasy średniej, popijać wykwintne drinki w trakcie negocjowania kolejnych intratnych umów, spędzać wakacje za granicą, gdzie usłużny kelner będzie na każde twoje skinienie, licząc na ogromny napiwek. Przechadzać się po galeriach i kupować od niechcenia Sasnala… Tymczasem, po lekturze książki pani Najdeckiej człowiek z rozczuleniem patrzy na swojego schabowego, ciesząc się, że dylematy wyższej sfery go nie dotyczą. Autorka osadziła akcję swojej powieści w świecie polskiej klasy średniej - w kancelariach prawniczych, agencjach reklamowych i dużych korporacjach, pokazując w krzywym zwierciadle, jak wygląda egzystencja typowych jej przedstawicieli.
Głównymi bohaterami są męscy przedstawiciele rodu Wenclów - rodziny dorobkiewiczów, dysponującej oprócz grubego portfela pakietem kompleksów, pretensji i fatalnych manier. Dane jest nam obserwowanie perypetii nestora rodu, chama pełna gębą, mizogina i prowincjusza, silącego się na bycie przedstawicielem elity. Jego synowie, jako drugie pokolenie, siłą rzeczy reprezentują nieco lepsze maniery, choć i tak daleko im do Wersalu. Najstarszy, Paweł, pracujący jako prawnik, stara się nie uwikłać w mocno podejrzane interesy, w jakie chce go wciągnąć wspólnik. Średni, Mateusz, mimo pięknej i kochającej go żony, nie potrafi przestać skakać z kwiatka na kwiatek, zaś najmłodsza latorośl Wenclów, w akcie protestu przeciw ojcu kontestuje wszystko i wszystkich.
Klaudia Najdecka wprowadza nas w barwny świat wielkich pieniędzy, pięknych kobiet i szemranych interesów. Niezależnie, czy akcja toczy się w kancelarii prawniczej, czy w agencji reklamowej, wszędzie żądzą ponurzy faceci, zbijający fortuny nie dzięki umiejętnościom i wiedzy, lecz dzięki szantażom, pochlebstwom i piciu wódki z odpowiednimi osobami. Kobiety w tym świecie służą za ozdoby, wdzięcznie uwieszone męskiego ramienia, bądź siedzą w domu, gotując mężowi i sprawując opiekę nad dziećmi. Świetnie ubrane cierpiętnice, w zamian za znoszenie wyskoków mężów, dostają kolejne złote pierścionki, na które brak już miejsca na grubych palcach …
Autorka swobodnie i z dużym talentem tworzy mocno zjadliwy obraz świata, który jest zarazem fascynujący i odstręczający. Sprawnie posługując się satyrą i codziennym językiem, zgrabnie ogrywa różne stereotypy. Nie brak tutaj chamowatych dorobkiewiczów, zrzędliwych kobiet trzymających się mężów tylko dla pieniędzy, artystycznych dusz spędzających dnie nad kieliszkiem wina. Niewiele tutaj sympatycznych postaci, rzadko zdarza się, że powieść obfituje w tak duże grono bohaterów kłamiących, dbających tylko o pozory, knujących intrygi i lekceważąco odnoszących się do ludzi o innym statusie materialnym Gdzieś w tyle głowy pobrzmiewała mi kariera głównej bohaterki „Targowiska próżności”, która wspięła się tak wysoko, bo doskonale potrafiła grać na najniższych instynktach innych ludzi. Cóż Becky Sharp idealnie odnalazłaby się w Polsce z powieści Najdeckiej.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Klaudia Najdecka, „Rodzina Wenclów . Wspólnik”, Instytut wydawniczy Erica 2011
Komentarze