Książka, która opowiada o dwóch rodzinach. Wątek jednej z nich przewija się w książce, ukazując spokój, dobrą i ciepłą relacje. Druga rodzina to natomiast pełne zawiłych historii życiowe wyboje. Tata dwunastoletniej Mili, zabiera ją do Ameryki. Ma być to mile, lecz intensywnie spędzony czas w poszukiwaniu przyjaciela z młodości. Kiedyś Matthew uratował życie tacie Mili, stąd ten jest winien mu przysługę. Rozpatrywanie tego w roli odwdzięczenia może nie jest do końca trafnym spostrzeżeniem. Cała ta przyjaźń opiera się na solidnych podstawach i chęci niesienia bezinteresownej pomocy. Wyjazd do Ameryki miał być formą wakacji i spędzenia czasu w towarzystwie przyjaciół taty. Historia nabrała tempa, gdy okazało się, że Matthew zniknął. Pozostawił w domu ukochanego psa, małego synka i żonę. Wszystko bez słowa. Nie dając znaku życia, pozostawiał na swojej drodze wiele pytań. Mila z rozwiniętym, śledczym zmysłem miała przydać się ojcu, którego spostrzegawczość budziła wiele wątpliwości. Już na początku książki możemy dostrzec jej porównania do legendarnego Sherlocka Holmesa. Patrząc, widzi więcej niż przeciętny człowiek. Znakomicie łączy fakty i staje się coraz bliżej rozwiązania zagadki. Skąd wzięło się tajemnicze zniknięcie przyjaciela taty? Co ich łączyło, kim jest kobieta, którą spotykają na swojej drodze i dlaczego żona nie martwi się jego zniknięciem? Stawia sobie wiele pytań, angażując czytelnika w całą akcję poszukiwawczą. W międzyczasie możemy poczuć się tak, jakbyśmy sami odwiedzali motele i przydrożne bary w poszukiwaniu Matthew. Wierzchołkiem góry lodowej, może być fakt, że poszukiwany przyjaciel miał wypadek samochodowy, w którym zginął jego syn. Co tak właściwie stało się na drodze? Dlaczego dopiero po czasie Matthew znika? Jego żona Suzanne jest postacią bardzo tajemniczą, po której mała Mila nie wie, czego się spodziewać. Jedyne relacje, jakie zawiązuje to te z ukochanym psem Matthew. Wszystko inne trzyma na dystans, próbując wyciągnąć trafne wnioski. Po wskazówkach żony, Mila z tatą udaje się na działkę, na której przypuszczalnie mógłby znajdować się przyjaciel ojca. Tam napotykają na odkrycie, które wiele może zmienić w całej historii. Czy ma to znaczenie? Jeżeli tak, to jak duże? Koniec całej wyprawy, okazuje się dla małej bohaterki ogromnym przeżyciem, który może wpłynąć na jej relacje z ojcem. Podczas całej przygody, są dla siebie wspaniałymi partnerami. Czuć ich bliskość i ogromną miłość. Zawiódł nie tylko Matthew. Jego odnalezienie może być momentem kluczowym, który pozwoli spoić relacje i rozwiać wątpliwości. Koniec tej historii nie jest oszałamiający, lecz utrzymane napięcie i prostota książki to coś, co zadziałało na plus. Nie czytamy dla zakończenia, lecz z przyjemnością przerzucamy kartki. Dobra pozycja, którą warto przeczytać. Trzyma w napięciu, angażując czytelnika. Meg Rosoff, której dzieło warto poczytać dla odprężenia.
Mila nie wciągnie Was jak Sherlock Holmes. Przeżyjecie z nią i jej tatą ciekawą przygodę. Porozmyślacie, pozadajecie sobie wiele pytań i będziecie chcieli rozwiązać z nimi zagadkę. Może zakończenie nie jest przełomowe i spektakularne, ale książka jest dobra. Polecam do snu i codziennego relaksu.
Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)
Meg Rosoff, A gdybym zniknęła?, YA!, Warszawa 2016
Komentarze