Na wstępie uprzedzę, że uważam „A nawet mężczyzna” za poprawną powieść obyczajową. Mam jednak nieodparte wrażenie, że Małgorzata Maj celowała znacznie wyżej ponad poprawność.
Bujana wyobraźnia autorki oraz jej bogaty, kwiecisty język naszpikowany celnymi porównaniami i metaforami nie pomogły. Fabuła ją pogrążyła. Nie bardzo rozumiem, jak to się stało, bo książka naprawdę miała zadatki na fenomenalną, superlekką powieść dla kobiet. W sam raz zarówno na wakacje, jak i zimowe wieczory. Rewelacyjna, całoroczna uniwersalność zastosowania. Ostatecznie wyszło, co wyszło – karykatura tego, co być miało. Chyba nigdy nie było mi tak szkoda słów krytyki. Dlaczego?
Pierwszych kilkadziesiąt stron czyta się z niesamowitą przyjemnością. Barwni bohaterowie, soczysta narracja i genialne, bystre dialogi, po prostu, cud miód! Fantastycznie skonstruowana całość, wszystko idealnie współgra. Niestety, od pewnego momentu między wierszami rysuje się niewidzialna równia pochyła. Fabuła powoli wymyka się autorce spod kontroli i, o zgrozo, wkracza nuda.
Pisarka najpierw przyzwyczaja czytelnika do efektu „wow” po każdym przeczytanym zdaniu, po czym, jakby walkowerem, odpuszcza tempo. Z przykrością muszę stwierdzić, że wielokrotnie łapałam się na szukaniu akcji. Choć charakterni bohaterowie i inteligentnie zdobiony język autorki pozostali bez zmian, nie dają rady ciągnąć powieści bez miarowej fabuły przez kolejnych kilkaset stron. Nadane przez autorkę żółwie tempo nie sprawdziło się przy tak wyrazistych postaciach i wzorzystym języku, jakim dysponowali, co więcej, czasami wręcz powodowało ich przerysowanie.
Uratować powieść mogła jedynie smakowita wisienka na torcie. Nie na takie zakończenie jednak liczyłam. Owszem, jest zaskakujące i przyznałabym za to punkt, gdyby nie fakt, że zaskoczenie zostało spowodowane zupełną dezorientacją. Brak związku z początkiem i rozwinięciem, czyli całkowicie oderwane od powieści oraz brak oczekiwanego efektu „wow” pogłębiły mój niedosyt spowodowany apetycznym początkiem.
Wielka szkoda, że Małgorzata Maj tak pokierowała losem bohaterów, bo bezsprzecznie drzemie w niej niesamowity potencjał twórczy, czego dała dowód na początku powieści. Bezdyskusyjny jest również jej potencjał językowy, nad którym mogłabym się rozpływać w nieskończoność. Całe szczęście, w tej kwestii wykazała się wiernością i trzymała nienaganny poziom przez całą powieść.
„A nawet mężczyzna” nie mogę zaklasyfikować do kategorii klap, czy fatalnych książek. Jak wspomniałam na początku, to poprawna powieść obyczajowa, która otarła się o geniusz w swoim gatunku.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Małgorzata Maj „A nawet mężczyzna”, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2014
Komentarze