Dawid i Salomon to dwaj z najbardziej znanych władców epoki przed Chrystusem, opowieści o ich dokonaniach, mądrości i męstwie sprawiły, że dziś ich postaci kojarzą się z archetypem wspaniałego króla, który prowadzi swój lud ku dobrobytowi i sprawiedliwie roztrząsa spory. Niewiele jednak Stary Testament mówi o kobietach, które towarzyszyły mężczyznom – budowniczym Jerozolimy – na ich krętej drodze ku Bogu i ku samym sobie. To właśnie Abiszag jest tą, która swoją obecnością rozpalała nie tylko żądze, ale hojnie obdarowywała swoją miłością i mądrością najpierw Dawida, a następnie Salomona.
Dlatego żeby dobrze zrozumieć i w pełni pojąć opowieść Kiry Goldman i tym samym docenić rolę niezwykłej niewiasty przed przystąpieniem do lektury warto dokładnie zapoznać się z przekazami historycznymi i tradycją na temat tego, kim była Abiszag. I nie mam tu na myśli Starego Testamentu, który choć jest nasycony fascynującymi opowieściami, nie ma nic wspólnego z wartkimi powieściami przygodowymi, a czytanie go do poduszki nie jest powszechną praktyką. Kilka słów na temat wydarzeń przedstawionych w Pierwszej Księdze Królewskiej i Drugiej Księdze Kronik pozwoli Wam podejść do „Abrah, oblubienicy Salomona” z wiedzą niezbędną do lepszego przyswojenia zawartych w niej treści. Ponadto, nawet niewielkie obycie z biblijnym stylem ułatwi przebrnięcie przez starotestamentową stylizację, która sprawia, że na pewno nie jest to książką dla każdego.
Przeładowanie treścią, wtrącanie wątków pochodzących najprawdopodobniej z żydowskiej tradycji mistycznej, szalenie zawiły styl budowania mocno archaicznych zdań – zarówno na poziomie formy, jak i treści jest to pozycja bardzo wymagająca. Co więcej, nawet dla osoby nieźle przygotowanej kabalistyczne wstawki i żonglowanie czasem i przestrzenią może okazać się nie lada wyzwaniem. Pojawiające się znikąd postaci to także jeden z charakterystycznych rytów tej książki. No i pozostaje jeszcze pewna niedopracowana kwestia techniczna – brak poprawnej transkrypcji imion. Książkowy „Adonijah” to oryginalna angielska transkrypcja, w polskiej wersji językowej funkcjonuje on jako Adoniasz, a „Abijah” to Abiasz. Skoro zdecydowano się na spolszczone wersje m.in. imion Batszeba i Natan, to dla konsekwencji należałoby postąpić tak również z pozostałymi.
Czy zatem warto sięgnąć po książkę, reklamowaną słowami „Losy starotestamentowych królów – Dawida i Salomona – w zupełnie nowej perspektywie, ukazane oczami kobiet”? Mimo wielu niedoskonałości jest to ciekawa, wymagająca pozycja, która faktycznie może posłużyć jako ćwiczenie intelektualne do rozważań nad losem kobiet towarzyszących ważnym mężczyznom. Nie są to jednak szalenie głębokie przemyślenia, ograniczenia narzucone przez przyjętą formę wymuszają zwięzły i treściwy przekaz, w którym jednak brak pewnej kobiecej subtelności. Sam temat oczywiście jest szalenie ciekawy i jestem pewna, że niejedna osoba sięgnie po pozycję przygotowaną przez Kirę Goldman sugerując się atrakcyjną zapowiedzią, jednak „zawartość kobiet w kobiecych opowieściach” może momentami rozczarowywać, bo trudno uciec od wrażenia, że środek ciężkości i tak znajduje się dużo bliżej męskich bohaterów. W każdym razie – spróbujcie!
M.A.G.
(mag@dlalejdis.pl)
Kira Goldman, „Abrah, oblubienica Salomona”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2016
Komentarze