Książka skupia się na historii młodego mężczyzny, który nie radzi sobie z codziennością i własnymi porażkami, także tymi w relacjach z kobietami. Całość utrzymana jest w tonie ironii i swoistego „rozliczania się ze światem”, balansując między esejem filozoficznym a formą stand-upu. Problem w tym, że ten humor rzadko faktycznie działa. Zamiast inteligentnej gry z czytelnikiem, dostajemy raczej nieśmieszny stand-up, w którym żarty wydają się zrozumiałe głównie dla samego bohatera.
Ciekawym pomysłem jest przenikanie myśli do rzeczywistości – to, co rozgrywa się w głowie bohatera, nagle trafia do świata w formie wyrwanych z kontekstu zdań kierowanych do przypadkowych osób. Niestety, nawet ten zabieg szybko traci świeżość i nie prowadzi do głębszych refleksji, które książka obiecuje.
Z kobiecej perspektywy trudno znaleźć tu coś angażującego emocjonalnie. Brakuje relacji, autentycznych przeżyć czy bohatera, któremu chce się kibicować. Zamiast tego mamy chaos myśli i próbę bycia zabawnym, która rzadko się udaje.
Na plus zdecydowanie można zaliczyć formę – to cienka książka (ok. 134 strony), a opowiadania są bardzo krótkie, więc można ją przeczytać szybko, mimo tego, że wiele z nich rozpoczyna się odwołaniami do teorii czy postaci z dziedziny filozofii. Tak jak szybko książkę czytamy, tak szybko o niej zapominamy....
Dla mnie „Absurdanale” to raczej słaba propozycja – bardziej eksperyment i próba zabawy stylem niż angażująca lektura. Może zainteresować osoby lubiące literacki chaos, ale jeśli szukasz czegoś, co zostanie z Tobą na dłużej, lepiej poszukać gdzie indziej.
Paulina Ziemińska
Jakub Niedzielski, „Absurdanale”, Gdynia, Novae Res, 2025.
Komentarze