Od pierwszych stron książka uderza w nas falą rozbrajającego humoru – Lazarus nie próbuje nas pouczać, nie mówi „musisz się zorganizować”, tylko pokazuje, jak ogarnianie życia wygląda naprawdę, kiedy Twój mózg czasem działa w trybie turbo, a czasem… w ogóle nie działa. To trochę jak oglądanie serialu o superbohaterach, w którym bohaterem jesteś Ty, Twoje listy rzeczy do zrobienia są złoczyńcami, a każdy dzień przynosi nowy wątek, którego nikt nie przewidział. Gubisz się w wątkach, zaczynasz nowe, a poprzednich nie kończysz. By ostatecznie powiedzieć sobie: „Co ja właściwie mam do zrobienia?”.
Jednym z największych atutów książki jest to, że Soli Lazarus potrafi zamienić zwykłe codzienne czynności w epickie przygody. Chcesz zrobić pranie? Przygotuj się na opis, który sprawia, że segregowanie skarpetek nagle staje się misją rodem z fantasy: „Czy biały z białym, czy szary z czarnym? To jak walka dobra ze złem w szafie!” Zmywanie naczyń? To nie tylko obowiązek – to batalia z oceanem piany i królestwem przypalonych resztek obiadu, z której wyjdziesz zwycięsko… albo i nie. Kiedy będziesz zmywać ręce aż do krwi podczas szorowania przypalonego garnka.
Co ważne, książka jest też prawdziwym przewodnikiem po życiu z chaosem codzienności, które czasem wydaje się nie do ogarnięcia. Lazarus nie daje gotowych instrukcji „jak być idealnym”, bo wiadomo – w świecie ADHD ideały to fanaberia. Zamiast tego dostajemy praktyczne wskazówki, jak radzić sobie z zadaniami, które w naszej głowie często mnożą się szybciej niż króliki na wiosnę. I wszystko to podane w formie, która sprawia, że czytasz kolejną stronę, choć w teorii „masz już dziesięć innych rzeczy do zrobienia”.
Najbardziej uderzające jest to, jak autorka łączy humor z autentycznością. Kiedy opowiada o swoim własnym chaosie, nagle uświadamiasz sobie: „Hej, nie jestem sama/sam!” To jak rozmowa z przyjacielem, który rozumie, że Twój mózg to czasem czarna dziura, a czasem… kraina chaosu, w której wszystko dzieje się jednocześnie, ale w pewien sposób to ma sens. Oczywiście zrozumiały tylko dla Ciebie.
W dodatku książka pełna jest metafor, które trafiają prosto w sedno. Twój kalendarz to „stado kotów na trampolinie”, listy zadań – „hydra, której głowy mnożą się szybciej, niż jesteś w stanie je ciąć”, a Twoje próby ogarnięcia wszystkiego to „próba złapania motyla w burzy”. I w tym szaleństwie właśnie tkwi magia – bo w końcu chaos przestaje być wrogiem, a staje się… trochę jak dziwaczny, nieprzewidywalny partner w tańcu życia.
„ADHD. Jak to ogarnąć?” to książka, która daje więcej niż wskazówki. Daje ulgę, pozwala się pośmiać z własnych wpadek, a przy okazji podszeptuje, że ogarnianie świata jest możliwe – ale na własnych zasadach. A jeśli czasem czujesz, że Twoje życie przypomina stado kotów, które ktoś wrzucił do pralki, to ta lektura jest jak instrukcja obsługi pralki… z przymrużeniem oka.
Jeśli szukasz książki, która pomoże Ci zrozumieć własny chaos, rozbawi Cię do łez i sprawi, że poczujesz, że zmaganie się z codziennością jest w porządku, to „ADHD. Jak to ogarnąć” Soli Lazarus jest dla Ciebie lekturą obowiązkową. Zabiera Cię na rollercoaster emocji, przygód i absurdalnych sytuacji codziennych, a na końcu pozwala wylądować w miejscu, gdzie chaos wcale nie jest wrogiem, a… dziwnie urokliwym kompanem.
Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)
Soli Lazarus, „ADHD. Jak to ogarnąć”, Wydawnictwo Znak Emotikon, 2025.
Komentarze