„Agnieszka Osiecka. Dzienniki i zapiski 1956-1958 i 1970” - recenzja

Recenzja książki „Agnieszka Osiecka. Dzienniki i zapiski 1956-1958 i 1970”.
"Nie wolno grać w dwóch sztukach naraz. Wtedy nie gra się w żadnej. Człowiek umie przeżyć tylko jedno życie".

„Dzienniki i zapiski” to ostatni tom podsumowujący życie Agnieszki Osieckiej będący niekiedy gorzką refleksją pokolenia. Osiecka dorasta i próbuje dokonać oceny swojego życia, pisze testament i zmaga się z rzeczywistością. Dzienniki zostały odnalezione w starej kanapie na Saskiej Kępie. Odkurzone i wydane pokazują jedną z wielu twarzy królowej polskiej piosenki.

„Dzienniki i zapiski” to nie tylko barwny obraz pokolenia, bo „piękni dwudziestoletni”, żyli na własnych zasadach, intensywnie i czasem krótko. Pokazuje to liczba osób, których pożegnała Agnieszka Osiecka za życia. Obserwując rytm spotkań w Warszawie czy na Mazurach nietrudno odnieść wrażenie, że pokolenie nazywane przez Osiecką „pancernymi motylami” kochało życie, a to życie kulturalne wokół szeroko rozumianej sztuki nie lubiło nudy. „Dzienniki” pokazują jak wyglądała codzienność artystyczna. Często przemieszczali się w grupach, razem pracowali, wyjeżdżali, spędzali wolne chwile, kochali i nienawidzili się. Dodatkowo brak cyfryzacji, sprzyjał wszelkim zapiskom dlatego „Dzienniki” Agnieszki Osieckiej są tak obszerne bo to również zapiski spotkań, jej plan dnia, jak również pomysły na piosenki. To również obraz epoki, wspomnienia o teatrze, który Osiecka współtworzyła, ale także zarys recenzji, które zamierzała napisać. Wisienką na tym torcie pokolenia są osobiste zapiski dotyczące jej życia prywatnego, jej miłości, wątpliwości i pierwsze rozczarowania: "Obrzydzenie jak po chorobie. Dlaczego rano wszystko wygląda tak zupełnie inaczej niż w nocy? Nie rozumie się własnych łez, wstydzi się własnych postanowień, nie pojmuje się, jak tamte wypadki mogły wydawać się wielkimi wypadkami. Jak inny człowiek".

Nie jest to wydanie które można zabrać do torebki, ale ostatni już tom, opatrzony zdjęciami i licznymi wspomnieniami. Nie bez znaczenia jest tu wstęp Agaty Passent, która próbowała zobaczyć Agnieszkę Osiecką nie tylko jako córka, ale również jako dziennikarka.

Pierwsze dwie części trudno odczytać; są to przeważnie zapiski z notesów i kalendarzy. To harmonogram spotkań, półsłówek i enigmatycznych myśli. Przypisy opracowane przez dr Karolinę Felberg były równie pomocne co męczące. Pomocne, bo bez nich nie udałoby się rozszyfrować zapisków, męczące bo często zbyt obszernie tłumaczenie postaci Hitlera czy miejsc takich jak Warszawa Wschodnia. Rozumiem jednak, że dzienniki miały być dla wszystkich i tłumaczące każdy kontekst.

Po przebrnięciu dwóch pierwszych części docieramy do „Wspomnień (1955-1957) czyli części trzeciej, od której zaczyna się prawdziwa przygoda z „Dziennikami i zapiskami”. Największym atutem „Dzienników” jest ich autentyczność, brak wystudiowania i refleksje, które  kończą się zadawaniem trudnych pytań. I tu widzimy Agnieszkę Osiecką „bez pudru” czasem jako zwykłą dziewczynę z problemami sercowymi, co chyba najbardziej urzeka w zapiskach. Osiecka przeprowadza autorefleksję i dzięki niej próbuje zrozumieć samą siebie. To skomplikowane życie wewnętrzne pokazuje jak złośliwa krytyczka, znana autorka, i wiecznie zakochana kobieta jest w jednej osobie. Tempo życia, podróżowanie, spędzanie czasu wystarczyłoby na kilka żyć. Nawet w przedmowie zostało zaznaczone: „Agnieszka rzuca się w teatr, w film, w przyjaźnie i koleżeństwo, w podróże, w arystokrację, w miłość, w wielką włóczęgę, w samotność”. Zatem to nie tylko obraz pokolenia, a zapis wielu obrazów życia.  

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Agnieszka Osiecka, „Dzienniki 1956-1958 i 1970”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat