„Akademia Miłości” – recenzja

Recenzja książki „Akademia Miłości”.
Brytyjka splątana w sidła nieszczęśliwej miłości, wysłana przez swojego pracodawcę do romantycznej Wenecji w sprawach służbowych. Historia jak z typowej noweli, ale czy na pewno?

Belinda Jones to brytyjska pisarka, autorka powieści, których akcja toczy się głównie w miejscach uważanych za wymarzone cele podróży. Sprawia tym pierwsze dobre wrażenie na czytelniku i przykuwa uwagę milionów odbiorców na całym świecie. Sztuką jest, by te powszechnie znane destynacje turystyczne w odpowiedni, interesujący, innowacyjny i przede wszystkim wiarygodny sposób przedstawić. Autorka w powieści „Akademia Miłości” umieszcza bohaterkę Kirsty wraz z jej bratem Kierem w Wenecji. Kirsty jest dziennikarką i do włoskiej stolicy zakochanych wysłana została przez naczelną czasopisma HOT, w którym pracuje jako dziennikarka. Bohaterka otrzymała tymczasową posadę detektywa, który śledzi działanie Akademii Miłości – weneckiej szkoły uczuć dla singli. Akademia Miłości to miejsce całkiem poważne, w którym udziela się odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania dotyczące m.in. siły miłości po zdradzie, żarliwego powstawania i wygasania uczucia oraz możliwości romantyzmu po wielu latach związku. Poza życiem w murach Akademii autorka opisuje też szczegółowo obyczajowość Włochów i samo miasto. Jak na romans przystało, nie mogło zabraknąć ognistego, mega włoskiego Dante w roli kochanka, ukazującego Brytyjce strony miłości, o których wcześniej nie śniła.

Nie przepadam za romansami. Kiedy ujrzałam „Akademię Miłości” po raz pierwszy wiedziałam, że nie będzie to łatwa lektura. Akcja powieści trwa 9 dni, a opisana została na 480 stronach. Bałam się, że będzie to dla mnie przesłodzona obrazkami Wenecji „cegła”, zawierająca jedynie żarliwe, 30-stronicowe opisy uczuć bohaterów. Na szczęście przełamałam się, zaczęłam czytać i byłam mile zaskoczona. Co prawda „Akademia” to po części takie właśnie opisy oraz treści obrazujące oklepaną już literacko Wenecję, ale poza tymi fragmentami książka ma jeszcze wiele do zaoferowania. Autorka przekazuje powszechne (ale nie powszechnie znane) prawdy o relacjach międzyludzkich, o metodach dbania o miłość oraz o tym, żeby przede wszystkim dbać o dobre relacje z samym sobą, by być w pełni szczęśliwym. Początkowo zapowiadająca się na nudne przysłowiowe flaki wniosła nową, filozoficzną, ale jakże życiową wiedzę do mojego życia.

Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)

Belinda Jones, Akademia Miłości, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat