„Alfabet ludzkich uczuć” – recenzja

Recenzja książki „Alfabet ludzkich uczuć, czyli jak nazywać emocje” – recenzja
Emocje są wśród nas, zarówno te pozytywne, jak i te negatywne. Czasami trudno nad nimi zapanować, ale to one czynią nas ludzkimi.

Tiffany Watt Smith w swojej książce „Alfabet ludzkich uczuć, czyli jak nazywać emocje” sprawdziła, jak nazywa się i charakteryzuje emocje w różnych kulturach i językach. Na co dzień autorka zajmuje się antropologią kultury i filozofią, a jej specjalizacją jest właśnie historia ludzkich emocji. I chociaż wydaje nam się, że potrafimy rozpoznać i nazwać wszystkie nasze uczucia, to Tiffany udowadnia nam, że o wielu z nich nie mieliśmy zielonego pojęcia.

Tiffany Watt Smith pokazuje, jak wiele odcieni mają nasze emocje i jak różne kultury potrafią uchwycić je w słowach. Chociaż istnieje uniwersalne znaczenie dla całego świata pewnej grupy emocji (smutek, strach, radość), to w różnych kulturach i językach znajdziemy nowe, często nieznane nam uczucia, które są charakterystyczne dla danej społeczności. Zastanawialiście się kiedyś, jak opisać to przyjemne uczucie, kiedy w mroźną, zimową noc siedzisz w przytulnym miejscu, otoczony przyjaciółmi i dobrym jedzeniem? Holendrzy nazywają je gezzelig. Jak  określić ten specyficzny stan ulgi połączonej z przygaszeniem po wyjściu gości? Jeden z ludów Papui-Nowej Gwinei nazywa go awumbuk. Albo jak w jednym słowie zamknąć to niewygodne skrępowanie i zakłopotanie ogarniające nas w towarzystwie ludzi o wyższym statusie? W Indonezji mówi się o nim malu. Z kolei Portugalczycy mają swoje saudade, czyli melancholijną tęsknotę za kimś lub czymś, co znajduje się daleko. To jednak nie wszystko. Smith serwuje nam również takie emocje, o których istnieniu nie miałam pojęcia, np. basorekcja (nagłe pragnienie pocałowania kogoś), kwoczenie (macierzyńska chęć posiadania dziecka) czy cyberchondria (strach, że zaobserwowało się u siebie symptomy jakiejś choroby, wywołany przez znalezienie informacji na jej temat w internecie).

Takich przykładów jest całe mnóstwo, ale żeby się o nich dowiedzieć, musicie przeczytać książkę Tiffany Watt Smith. Autorka czerpała wiedzę z historii, antropologii, nauk przyrodniczych, sztuki i kultury popularnej. Odwaliła kawał dobrej roboty, bo w tych krótkich, lekkich i zabawnych tekstach opisuje ponad sto pięćdziesiąt różnych uczuć. Nie jest to tylko słownik emocji, ale fascynująca podróż przez ludzką psychikę i historię emocji. Książka jest lekka, ale pełna ciekawostek i refleksji o tym, jak język kształtuje nasze odczucia. To idealna pozycja dla tych, którzy kochają psychologię, kulturę, a także tych, którzy chcą lepiej zrozumieć siebie oraz innych.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Tiffany Watt Smith, „Alfabet ludzkich uczuć, czyli jak nazywać emocje”, Wydawnictwo Buchmann, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat