„Almost Kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce” – recenzja

Recenzja książki „Almost Kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce”.
Kiedy najlepsi przyjaciele zaczynają czuć do siebie coś więcej, można się spodziewać, że oto nastanie era uroczych zdarzeń, wewnętrznej walki, czy przyznać się do zauroczenia, i lektura będzie przyjemna.

Jeśli do tego dorzuci się także poruszenie tematyki radzenia sobie z lękami oraz terapii, można dostać naprawdę ciekawy kawałek literatury, o czym przekonałam się, mając do czynienia z „Almost Kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce” Amy Noelle Parks.

Z „Almost Kiss” przygoda zaczęła się tak, jak się spodziewałam – już pierwszy rozdział z perspektywy Caleba sprawił, że uśmiechałam się mimowolnie. Wszystko to za sprawą wyraźnie młodzieńczego punktu widzenia, poczucia humoru w wypowiedzi – od razu wiedziałam, że do tego bohatera poczuję sympatię. Kiedy na scenie pojawiła się także narracja Evie, najlepszej przyjaciółki, szybko zrozumiałam, za kogo będę najbardziej trzymała kciuki podczas czytania.

Humor i plastyczność przewijają się od początku książki, jednak prym wiodą tu rozmowy o naukach ścisłych – początkowo terminy fizyczne czy matematyczne nieco mnie przytłoczyły, ale kiedy postanowiłam, że nie będę nad nimi rozważać, bo niewiele z nich rozumiem, za to mam frajdę, widząc jak bohaterowie ukazują swoją pasję do przedmiotów takich jak matematyka, chemia czy tytułowa fizyka.

Evie jako postać mierząca się z wieloma lękami, chodząca na terapię, jawiła mi się jako postać, którą należy chronić, dostrzegłam w niej jednak także charakterek. W jej przypadku zaskoczeniem była dla mnie relacja z matką, a właściwie sama postać matki. By mnie zrozumieć, dobrze jest sięgnąć po tę pozycję.

Schemat friends-to-lovers to jeden z moich ulubionych schematów z seriali i powieści, tutaj ma w sobie lekkość, ale i momenty, kiedy jako czytelnikowi robiło mi się nieco ciężej na sercu. Parks pokazała, jak niełatwe jest ujawnienie się ze swoimi uczuciami, jakie wątpliwości mogą człowieka dopaść – zwłaszcza młodego. Całość nie jest oryginalna, ale czerpie z tego, co wymyślono już wcześniej, tworząc zgrabną, konsekwentną, przyjemną w odbiorze historię, do której mam wrażenie, będę wracać, kiedy zapragnę słodyczy między kartami powieści.

Marta Osadnik
(marta.osadnik@dlalejdis.pl)

Amy Noelle Parks, „Almost Kiss. Nie flirtuj ze mną na fizyce”, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat