Do pewnych siebie, potrafiących wyjść z każdej opresji agentów przyzwyczaiła nas popkultura. Literatura szpiegowska stworzyła dość jednoznaczny wizerunek szpiega. Do księgarń trafiła ostatnio książka, która rzuca sporo światła na to, jak życie szpiega wyglądało w rzeczywistości.
„Amerikanskij Szpion” autorstwa Johna Barrona to literatura faktu osadzona w czasach zimnej wojny, gdy relacje między USA a ZSRR dalekie były od poprawnych. Pełen tytuł książki: „Amerikanskij Szpion. Największa kompromitacja KGB w historii” zwiastował opis niezwykłych wydarzeń. I choć nie powinno się oceniać książki po okładce, ta, wraz z tytułem, zaostrzyły mój czytelniczy apetyt.
Niestety, początek okazał się dość rozczarowujący. Czasem tak bywa, że teoretycznie książka posiada wszystkie elementy, które mogą uczynić z niej wciągającą lekturę, a jednak coś nie pasuje. I takie też wrażenie odniosłam na początku - wprowadzenie do historii braci Childs, Morrisa i Jacka, było po prostu nużące. Zmiana mojego nastawienia do tej książki nastąpiła dopiero po około stu stronach.
Muszę przyznać, że John Barron dobrze wykonał swoją pracę. Widać, że sprawnie porusza się między wydarzeniami historycznymi, w atrakcyjny sposób stara się przybliżyć historię Morrisa, jednocześnie pozostając jak najbliżej prawdy. Książka została napisana na podstawie licznych rozmów ze świadkami i uczestnikami ówczesnych wydarzeń, a także na podstawie raportów, co dodatkowo uwiarygadnia opisane zdarzenia. Samego autora w książce jest niewiele; tak jakby głos oddawał swoim bohaterom. Od czasu do czasu można jednak odnieść wrażenie, że trochę na siłę próbuje się wytłumaczyć decyzje, jakie podjął Morris, wybielając jego wizerunek.
To, czego dokonali bracia Childs i bez tego robi jednak wrażenie. Przez dwie dekady prowadzili oni jedną z najpilniej strzeżonych operacji, zdobywając zaufanie najważniejszych osób i przywódców sowieckich, poznając tajne plany, a następnie dzieląc się tymi informacjami z amerykańskimi służbami.
Pomijając wspomniany początek, książkę czyta się dość szybko. Fabularyzowana forma opisu, dialogi, a także przypisy, pozwalają łatwo odnaleźć się w nakreślanej rzeczywistości. Fakt, że to, o czym czytamy, wydarzyło się naprawdę; że postacie, z którymi się spotykamy w „Amerikanskijm Szpionie” na trwałe zapisały się na kartach historii - czyni tę historię jeszcze ciekawszą. Choć w książce nie zawsze są fajerwerki w bondowskim stylu, z pewnością należy docenić historyczną rolę braci Morris.
John Barron miał rację. Tę historię powinna poznać szersza publika. Z pewnością wielu jest jeszcze takich agentów, tajne akta skrywają wiele podobnych i zupełnie niepodobnych wydarzeń. Mam nadzieję, że opowieść o Morrisie wkrótce stanie się jedną z wielu.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
John Barron „Amerikanskij Szpion. Największa kompromitacja KGB w historii”, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2018
Komentarze