Amerykański sen o wielkich pieniądzach

Recenzja książki „The Ghostman”.
„Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło” - to motto Ghostmana gwarantuje nam mocne wrażenia.

Niezwykle trudno dziś napisać dobry thriller lub kryminał. Ktoś może nie zgodzić się z tym twierdzeniem, uważając, że współczesnym twórcom jest łatwiej, bo świat nieustannie dostarcza im nowych, wstrząsających tematów. Zapominają jednak o tym, że ci nowi, dopiero poszukujący swych czytelników, muszą zmierzyć się z przeszłością. Z autorami, którzy na swoim koncie mają kilkanaście bestsellerów oraz z pomysłami, które były już setki razy przerabiane.

Roger Hobbs to bardzo młody autor, który debiutuje powieścią „Ghostman”. Co jest w nim i jego twórczości takiego, że o prawa do ekranizacji jego książki, walczyły nieomal wszystkie liczące się na rynku wytwórnie filmowe?

Historia Ghostmana, czyli człowieka, który potrafi zniknąć jak duch, z pewnością jest wciągająca. Ma wszelkie atuty prawdziwych filmów akcji trzymających w napięciu, z bohaterem, który potrafi nieomal wszystko, wartką akcją, pościgami, strzelaniną, męskimi tekstami oraz czasem, który bezlitośnie płynie.

Ghostman to ktoś, kto zajmuje się znikaniem. Znikaniem po udanym skoku. Jego zadaniem jest zapewnienie wszystkim uczestnikom akcji bezpieczną ucieczkę z miejsca zdarzeń, a także ukrycie ich w różnych częściach świata, do czasu, aż policja straci nadzieję na ich odnalezienie. Gdy napad na kasyno w Atlantic City kończy się niepowodzeniem, ustawiacz skoku, zwraca się z prośbą do Ghostmana, by jak najszybciej odnalazł członka grupy, który zaginął wraz ze zrabowanymi pieniędzmi. W tej rozgrywce najważniejszy jest czas, gdyż w łupie, ukryty jest ładunek wybuchowy, który eksploduje po upływie 48 h. Człowiek-duch rozpoczyna poszukiwania, a prawda o napadzie na kasyno, zaskoczy nawet jego.

„Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło” - to motto Ghostmana gwarantuje nam mocne wrażenia. Roger Hobbs stworzył bohatera nietuzinkowego, intrygującego, przebiegłego i zdecydowanie inteligentnego. Czyli takiego, jakich wielu wyprodukowała już amerykańska wyobraźnia. Trzeba jednak dodać, że Ghostman, to zdecydowanie postać z górnej półki, w stylu Bourne’a. Można więc doskonale się bawić, czytając książkę, w której nie ma przerw na odpoczynek, bo stale coś się dzieje. Opisy zredukowane do minimum są zaś tylko po to, by zmieścić maksymalną ilość wrażeń.

„Ghostman” to naprawdę dobra lektura i to nie tylko dla mężczyzn, jak twierdzą niektórzy. Każdy, kto lubi filmy tj. „Włoska robota” Gary’ego Graya, „Plan doskonały”, czy „Gorączka”, z pewnością nie będzie rozczarowany wyobraźnią Hobbs’a. Bo to swoisty majstersztyk, by książka debiutanta, stała się zarazem scenariuszem filmu, który spełnia amerykański sen o wielkich pieniądzach.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Roger Hobbs, „The Ghostman”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat