„Anielica śmierci” – recenzja

Recenzja książki „Anielica śmierci”.
Czasami to nie my trafiamy na książkę, a to książka trafia w nasze ręce. Tak niewątpliwie było w przypadku Lilii bohaterki książki pt. „Anielica śmierci”.

„Anielica śmierci” to debiutancka powieść Marii Jaskulskiej, która drukiem ukazała się na początku 2015 roku.

Pomijając fakt, iż jest to powieść z gatunku fantasy, rzeczą nietypową jest jej motyw przewodni tj. książki o książce.

Główną bohaterką „Anielicy” jest Lila pracująca w hostelu. O dziewczynie nie wiemy zbyt wiele, raczej to, że nie prowadzi pasjonującego życia, a właściwie można by powiedzieć, że po prostu egzystuje. Podczas, zapewne jednego z wielu nudnych nocnych dyżurów w pracy, przy przekazywaniu zmiany wchodzi w posiadanie wydruku powieści. Ma go przechować, aż do porannego przyjazdu kierowcy z wydawnictwa i właściwie, gdyby nie monotonia jej pracy, tak by też uczyniła. Lila z nudów sięga po książkę i od tej chwili, czytamy tą nieznaną powieść, tak jakby jej oczami.

A jest to powieść niezwykła, mroczna i wielowątkowa. Czytając ją Lila poznaje nie tylko bohaterów ludzkich, ale i tych nadprzyrodzonych: anioły, cherubina, czy pół-kobiety pół-anioły. Gdy dowiaduje się czegoś o danej postaci, nagle rozdział się kończy, historia tejże ma dalszy ciąg później, lub nie jest w ogóle dalej kontynuowana.

Książka jest bardzo realistyczna, Lila zdaje się być w nią dosłownie pochłonięta. Z jednej strony ciężkie, ponure, straszne wręcz opisy ją przerażają, z drugiej zaś są zaskakująco bliskie i rozbudzają jej ciekawość.

Zapewne zamierzeniem Marii Jaskulskiej było stworzenie nietypowej powieści, takiej, która intryguje, chodź mnie niestety głównie frustrowała. Czytając „Anielicę śmierci” miałam, bowiem wrażenie, że konstrukcja książki jest taka, a nie inna, by się czytelnik domyślał „co autor miał na myśli”, a chyba nie o to w powieści chodzi. W pewnym momencie wątki, zamiast zazębiać się, czy wyjaśniać, zaczynają być dziwne, wręcz bezsensowne. Jest ich dużo, w tych historiach można się najnormalniej pogubić, a zakończenie powieści, no cóż, niby nim jest, a niby właściwie nie.

„Anielicę śmierci” powinny przeczytać osoby, które lubią ten gatunek i którym nie przeszkadza dopowiadanie sobie, czy dorabianie historii do tego, co przeczytały. W innym przypadku myślę, że parę osób, jak ja, po jej przeczytaniu poczują się mocno dezorientowane.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Maria Jaskulska, Anielica Śmierci, Wydawnictwo Nova Res s.c, 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat