„Anioł dzieci niczyich” - recenzja

Recenzja książki „Anioł dzieci niczyich”.
Poruszająca opowieść o ogromnym cierpieniu i sile przebaczenia, które uzdrawia duszę.

Mia jest samotną, starą panną, dla której najbliższą rodziną jest brat, jego żona i synek. Mieszka w małym, wynajmowanym mieszkaniu w pobliżu swoich bliskich. Codziennie spędza czas z Danielem, Alice i małym Simonem. Kobieta zazdrości bratu ułożonego życia, dziecka, domu z ogrodem i miłości. Nie docenia tego, co ma do czasu tragicznego wypadku, wskutek którego giną jej najbliżsi. Zdruzgotana Mia musi stawić czoło nie tylko swojej żałobie, lecz także cierpieniu Alice, które z dnia na dzień rośnie. Alice bowiem nie potrafi odnaleźć się w rzeczywistości bez męża i syna. Kobieta popada w depresję, przestaje jeść i pić, a później wstawać z łóżka. Stan Alice ulega poprawie po pewnym niespotykanym zdarzeniu. Otóż pewnego dnia znajduje w pokoju białe piórko, twierdząc, że to znak od małego Simona. Można by to uznać za fanaberię, gdyby nie fakt, że sytuacja powtarza się kilkakrotnie. Niestety okazuje się to niewystarczające, by utrzymać Alice przy życiu.

„Anioł dzieci niczyich” to powieść o wybaczaniu, pokorze i śmierci. Przewija się tu motyw vanitas - obecny nie tylko poprzez śmierć bohaterów, ale też jako przemijanie czasu, który leczy rany i pozwala doznać oczyszczenia. Autorka w sposób jasny i dokładny oddaje emocje bohaterów. Wraz z Mią i Alice czytelnik przechodzi przez wszystkie etapy żałoby. Ponadto, dzięki pierwszoosobowej narracji, mamy okazję poznać myśli Mii i relację, która łączyła ją z bratem. Na początku każdego rozdziału znajdziemy listy kobiety do zmarłego brata, w których ujawnia swoją złość na Daniela za niespodziewaną śmierć i opuszczenie. Jedynie opieka nad chorą Alice nie pozwala jej zatracić się w smutku.

Po śmierci bratowej Mia gubi sens życia. Musi zmierzyć się z pustką i wspomnieniami po najbliższych. Choć wydaje się, że wszystko skończone, to dopiero początek drogi, która ma zaprowadzić ją do harmonii i szczęścia. W samotne życie Mii nieoczekiwanie wkracza bezdomny mężczyzna, który skrycie pomaga kobiecie w utrzymaniu porządku i zadbaniu o ogród. Co przyniesie Mii spotkanie z tajemniczym Kaim? Jaką tajemnicę skrywała Alice przed rodziną? Komu będzie musiała przebaczyć Mia?

Aleksandra Krupa stworzyła niezwykle przejmującą, magiczną opowieść o tym, co może spotkać każdego z nas. Śmierć najbliższych i żałoba, która po niej następuje, może zdominować naszą codzienność, ale może stać się początkiem drogi do lepszego życia. Autorka z dużym wyczuciem dozuje emocje, dzięki czemu książka nie nuży i z każdą kolejną stroną odkrywa nowe tajemnice. Fascynująca jest obserwacja przemiany Kaia. Mężczyzna wielu rzeczy uczy się od podstaw; nie tylko pewnych czynności, lecz także uczuć.

„Anioł dzieci niczyich” jest uniwersalną opowieścią, idealną na wakacyjny odpoczynek. Warto sięgnąć po tę nietuzinkową powieść.

Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl)

Aleksandra Krupa, „Anioł dzieci niczyich”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat