„Anioł stróż czy czekolada?” – recenzja

Recenzja książki „Anioł stróż czy czekolada?”.
Szukasz recepty na szczęście? Zmagasz się z chorobą i zastanawiasz się, jak na nowo odnaleźć sens życia? A może po prostu czujesz, że twoje życie stoi w miejscu i nie wiesz, jak posunąć je naprzód?

„Anioł stróż czy czekolada?” opowiada historię kobiety, która na co dzień zmaga się z chorobą. Bohaterka nie ujawnia nazwy schorzenia, nie wyjawia też swojego imienia ani wieku. Czytelnik towarzyszy jej w walce z bólem i cierpieniem, które atakuje niespodziewanie. Każdy rozdział to kolejny dzień z życia kobiety. Opis codziennych czynności przeplata się z przemyśleniami bohaterki. Wątpliwości, zawahania, pytanie samego siebie o sens życia to tylko niektóre z nich.

Lucy Miosga w lekki i zabawny sposób pisze o tym, co trudne. Kreuje bohaterkę, która o chorobie stara się mówić z dystansem, nie tracąc humoru i nadziei na lepsze samopoczucie. W codziennych zmaganiach wspiera ją mąż; otacza miłością i opieką, dzieli z nią smutki i stara się ukoić ból. To nie chroni jednak kobiety od pesymistycznych myśli. Nostalgia za czasami przed chorobą, tęsknota za kontaktem z ludźmi i zaniżone poczucie własnej wartości są skutkami postawionej diagnozy. Przyjaciele i znajomi z czasem przestają ją odwiedzać, zapraszać do siebie oraz pytać o stan zdrowia. Pomimo tego bohaterka ma chęć do życia, dlatego szuka własnego przepisu na szczęście.

Wbrew pozorom, nie jest to historia jednego przypadku. Lucy Miosga, poprzez zatuszowanie imienia głównej bohaterki, nadała powieści uniwersalność. Autorka nie ubarwia rzeczywistości. Pierwszoosobowa narracja pozwala dogłębnie poznać myśli i uczucia chorej kobiety, a tym samym lepiej ją zrozumieć. Towarzyszymy jej przez wszystkie gorsze chwile, razem z nią płacząc i śmiejąc się na zmianę. Kobieta zachęca, by żyć po swojemu, delektując się radością czerpaną z małych sukcesów.

Lektura powieści „Anioł stróż czy czekolada?” upłynęła szybko i dość przyjemnie. Osobiście wolę historie oparte na fabule, przedstawiające konkretnych bohaterów. Rozumiem jednak zamysł autorki, by przekaz uczynić bardziej czytelnym dla odbiorców. Postawa głównej bohaterki udowadnia, że nawet w chorobie można odnaleźć swój sposób na szczęście. Z jej historii czerpiemy wiele rad i wskazówek, przydatnych nie tylko podczas walki z bólem, lecz także do zastosowania w codzienności. „Im wcześniej się zorientujemy, że potrzebujemy pomocy, tym lepiej dla nas. Bo kiedy życie będzie nam upływać w nieszczęśliwej nieświadomości, zostanie nam już tylko czekolada.”

Joanna Puternicka
(joanna.puternicka@dlalejdis.pl)

Lucy Miosga, „Anioł stróż czy czekolada?”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2019.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat