Apoloniusz, agent Apoloniusz

Recenzja książki Mucha.
Nazywa się Apoloniusz, agent Apoloniusz i rozwiązuję problemy… Polis ubezpieczeniowych. Czy on może być bohaterem kryminału, czy w ogóle się na to nadaje? Dajmy odpowiedzieć na to pytanie Jackowi Skowrońskiemu.



Nieco sceptycznie, ale z pełną dozą zapału zaczyna się czytać dobrze wydaną pozycję. Z nieskazitelnej okładki łypie na nas tytułowa mucha. Kwestie wydawniczą i edytorską można podsumować jako literacki standard. Przyzwoity druk, który nie zachwyca ale też nie wywołuje mieszanych odczuć, ot ni mierzi, ni grzeje. Gdyby oceniać książkę po okładce, nie wyróżniałaby się niczym szczególnym.

Apoloniusz, agent ubezpieczeniowy, który niespecjalnie przepada za swoją robotą, idzie odnowić polisę. Na miejscu poznaje kusicielkę Jolę i jest świadkiem zabójstwa, w którym uczestniczy tytułowy Konrad Z. alias Mucha. Zaczyna się banalnie? Z rozwojem sytuacji barwni bohaterowie i zwroty akcji, które wyrastają ni z tego, ni z owego budują niesamowity klimat powieści.

Fabuła gna, pędzi z prędkością światła. Tekst czyta się zadziwiająco szybko, bez zbędnych upiększeń literackich, prostym, ale nie prostackim językiem. Pełno tutaj przemyśleń filozoficznych głównego bohatera, przemycanych „żywych realiów” i całej gamy humoru. Autor naprawdę się postarał, by ten tekst był lekki i przyjemny.

Książkę „Mucha” Jacka Skowrońskiego chyba powinno się sklasyfikować jako komedio- kryminał, gdyż tylko to oddaje  dokładnie to, co powinniśmy się spodziewać po tej pozycji. Z pewnością można ją polecić na zimowe, nudne wieczory.

Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)

Jacek Skowroński, „Mucha”, Wydawnictwo Oficynka, Gdańsk 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat